Ks. Robert Kwatek – Człowiek – cud Bożej Miłości

Przenikasz i znasz mnie Panie (Ps. 139,14).

1. Łaska wiary.

W kościele na Mszy św. odbywał się chrzest. Ksiądz zapytał rodziców: „Czy chcecie aby Piotr otrzymał chrzest w wierze, którą przed chwilą wspólnie wyznaliśmy?” „Tak, chcemy!” – padła zgodna odpowiedź. Ksiądz polewając główkę dziecka wodą święconą powiedział: „Piotrze, ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha św. Amen”. Chwilę ciszy przerwał płacz dziecka, jakby gwałtowny protest. „No, no! Jak to się wzbrania przed wiarą” – zażartował ksiądz i wszyscy się uśmiechnęli. Tylko dziecko nadal żałośnie kwiliło.

Zapewne niejednokrotnie byliśmy świadkami podobnej sytuacji. Oczywiście niemowlę nieświadome całej ceremonii rozpłakało się z powodu niespodziewanej i chłodnej kąpieli, a nie w proteście wobec przyjęcia wiary. Taka sytuacja może być jednak jakby symbolem zachowania wielu ochrzczonych ludzi, którzy nawet w dorosłym życiu pozostają nieświadomi, czym jest wiara i jakby mimowolnie przed nią się wzbraniają, choć zewnętrznie uczestniczą w różnych obrzędach.

Przykłady? Wystarczy wspomnieć dzieci, które po Pierwszej Komunii nie przychodzą na niedzielne Msze święte. Młodzież, dla której bierzmowanie jest „uroczystym pożegnaniem z Kościołem” aż do czasu ewentualnego ślubu. Małżonków, którzy po ślubnej uroczystości zapominają o podjętych przed Panem Bogiem zobowiązaniach i czasami dość szybko szukają możliwości rozwodu. Ludzi, którzy niedzielną Mszę świętą spędzają pod murem, na zewnątrz kościoła, dając w ten sposób świadectwo swojej ignorancji i indolencji religijnej. Dla takich ludzi sakramenty to rytualna formalność, którą trzeba zaliczyć. Nic więcej.

Czy można być wierzącym mimo woli? Czy dla uznania siebie za osobę wierzącą wystarczy zewnętrzne zachowywanie rytuałów – z przyzwoitości, w myśl rodzinnej tradycji? Na czym zatem polega wartość, a tym samym znaczenie i sens wiary?

Kościół uczy nas, że wiara jest odpowiedzią człowieka na Objawienie Boże. Czym więc jest Objawienie, na które mamy odpowiedzieć wiarą? To zaskakujące, ale Objawienie jest odpowiedzią Pana Boga, na pytania stawiane przez człowieka.

Można się w tym pogubić, więc spróbujmy uporządkować myśli. Człowiek posiada świadomość. Jest to zdolność szukania sensu wydarzeń i istniejących rzeczy. Świadomość prowokuje do zadawania istotnych pytań, takich jak: kim jestem?, po co żyję? Dopóki człowiek nie postawi sobie takich pytań i nie znajdzie na nie odpowiedzi, nie jest w pełni człowiekiem dojrzałym.

Problem jednak w tym, że szukając odpowiedzi na tak istotne pytania, napotykamy na przeszkodę w postaci ograniczonych zdolności naszego umysłu. Ciekawość naszej świadomości jest większa niż naturalna możliwość jej zaspokojenia. I tu z pomocą przychodzi człowiekowi Pan Bóg. Jego Objawienie to nic innego jak właściwa odpowiedź, której w żaden sposób po ludzku nie dałoby się odnaleźć.

Doskonałym przykładem Objawienia jest scena rozmowy Pana Jezusa z uczniami pod Cezareą Filipową. Czytamy w Ewangelii według Mateusza: „Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, zapytał swoich uczniów: Co mówią ludzie? Kim według nich jest Syn Człowieczy? A oni odpowiedzieli: Mówią, że jest Janem Chrzcicielem, inni – że Eliaszem, a jeszcze inni – że Jeremiaszem lub którymś z proroków”. Zapytał ich: „A według was, kim jestem?”. Wtedy Szymon Piotr odpowiedział: „Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego”. Jezus mu odpowiedział: „Szczęśliwy jesteś, Szymonie, synu Jony, gdyż nie poznałeś tego ludzką mocą, ale objawił ci to mój Ojciec, który jest w niebie. Ja zaś mówię tobie, że ty jesteś Skałą. Na tej Skale zbuduje mój Kościół, a potęga piekła go nie zwycięży (Mt 16,13-18).

Warto rozważyć opisaną scenę. Pan Jezus pyta uczniów o opinie ludzi na swój temat. Ludzie w swych odpowiedziach odwołują się do postaci znanych z historii: Jan Chrzciciel, Eliasz, Jeremiasz… Tyle można powiedzieć korzystając z ludzkiej inteligencji. Można porównać nowe wydarzenie lub osobę do sytuacji i osób już znanych. Ale Pan Jezus to ktoś, kto w historii nie miał nigdy równych czy podobnych sobie osób. Odpowiedź Piotra ujawnia prawdę: „Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego”. Słowa Pana Jesusa skierowane do Piotra wyjaśniają znaczenie jego odpowiedzi i całej sytuacji: „ Szczęśliwy jesteś, Szymonie, synu Jony, gdyż nie poznałeś tego ludzka mocą, ale objawił ci to mój Ojciec, który jest w niebie”.

Piotr jest człowiekiem szczęśliwym, gdyż otrzymał objawienie – odpowiedź od Pana Boga, dzięki której mógł poznać prawdę o Panu Jezusie. Tak oto wiara jest najpierw łaską – darem – udzielonym przez Pana Boga, na który człowiek może odpowiedzieć swoją wiarą, czyli uznaniem tej odpowiedzi za prawdę.

Jakże wymowne jest określenie Piotra człowiekiem szczęśliwym. W ustach Pana Jezusa to prawdziwa pochwała. Ten, kto otrzymał łaskę wiary, jest człowiekiem szczęśliwym, gdyż poznał prawdę, która otwiera przed nim zupełnie nową perspektywę życia. Perspektywę świata nadprzyrodzonego. Poznając dzięki wierze Jezusa jako Syna Bożego można otrzymać zbawienie i życie wieczne. To przecież nieskończenie więcej niż na przykład otrzymać chociażby milionową comiesięczną pensję do końca życia. Dlatego łaska wiary – możliwość otrzymywania odpowiedzi wprost od Pana Boga na pytania jakie stawia życie – jest szczęściem.

2. Patrzeć na swoje życie przez pryzmat wiary.

Pozostańmy jeszcze przez chwilę przy opisanej w Ewangelii scenie. Jest ona dla nas cennym przykładem i wyjaśnieniem znaczenia wiary dla naszego osobistego życia. W odpowiedzi na słowa Piotra Pan Jezus powiedział: „Ja zaś mówię tobie, że ty jesteś Skałą. Na tej Skale zbuduje mój Kościół, a potęga piekła go nie zwycięży”. Oto czym jest światło wiary! Pozwala ono Piotrowi odczytać własne życie w zupełnie nowym wymiarze. Cóż bowiem mógłby powiedzieć o sobie Szymon Piotr przed tą rozmową z Panem Jezusem? Że był rybakiem z Betsaidy? Że starał się być uczniem Nauczyciela z Nazaretu? Jaką perspektywę swojego życia mógł sobie wyobrazić i zaplanować przy wszystkich swoich ludzkich zdolnościach i umiejętnościach?

Rozmowa z Panem Jezusem na poziomie wiary odsłania Piotrowi ostateczną prawdę o nim samym. Jest to spojrzenie na własne życie oczami samego Boga Stwórcy. Okazuje się, że Bóg powołał go do istnienia po to, aby był pierwszym papieżem. Okazuje się, że jego życie będzie miało niezwykłe znaczenie dla wielu milionów ludzi w kolejnych pokoleniach, aż do końca świata. Piotr przez wiarę poznał samego siebie, swoją właściwą tożsamość. Czyż wiara nie jest szczęściem człowieka?

Jakże należy żałować ludzi, którzy lekceważą wiarę. Jakże należy współczuć tym, którzy uważają, że wiara ogranicza człowieka i wolą postępować według własnego ciasnego i przyziemnego wyobrażenia o swoim życiu. Cóż mogą osiągnąć?

Tragicznym przykładem takiego zagubienia może być życie zmarłego niedawno Michaela Jacksona. Obdarzony wyjątkowym talentem i wielkimi zdolnościami poświęcił całe swoje życie muzyce i w tej dziedzinie osiągnął wszystko, co było możliwe. Już za życia został okrzyknięty królem, zdobył sławę i ogromny majątek. Jednocześnie jednak postępował tak, jakby nie wiedział kim naprawdę jest, kim ma się stać jako człowiek. Wielokrotnie w dość istotny sposób zmieniał swój wygląd, jakby chciał zaprzeczyć swojej tożsamości. W rezultacie zniszczył swoją twarz i swoje zdrowie. Jako dorosły człowiek uciekał w urojony świat dziecięcych przeżyć, zamykał się w zbudowanym przez siebie bajkowym świecie, gdzie prowadził wątpliwe pod względem moralnym życie wśród swoich i nie swoich dzieci. W ostatnim czasie dla ratowania upadającego majątku miał zamiar zostać muzułmaninem, spodziewając się, że bogaci szejkowie uratują go jako współbrata w wyznawanej religii. Zdaje się, że jego deklaracja została odrzucona. Ostatecznie umarł w niewyjaśnionych okolicznościach, pozostawiając długi finansowe, gromadkę dzieci nie mających normalnej rodziny i muzykę, która choć przebojowa, nikomu nie wyjaśni sensu jego życia. Na wieść o jego śmierci kilkunastu fanów jego twórczości popełniło zbiorowe samobójstwo. Co zatem rzeczywiście osiągnął?

Niestety lista znanych osób o podobnych losach jest dość długa. Wymieńmy chociażby Elvisa Presleya, Johna Lennona, Janis Joplin, Freddyego Merkurego… Kim mieli być naprawdę? Co mieli przekazać światu swoim wielkim talentem? Jakie znaczenie dla wieczności miało ich życie?

Warto tu przytoczyć słowa dwóch wielkich ludzi Kościoła – Św. Pawła i Sługi Bożego pp. Jana Pawła II.

Św. Paweł w liście do Filipian tak wyjaśnia znaczenie wiary dla swojego życia: „jednak ze względu na Chrystusa uznaję za bezwartościowe wszystko, co przynosiło mi zysk. I naprawdę uważam, że to wszystko jest bezwartościowe w porównaniu z bezcennym darem poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana. Dla Niego odrzucam wszystko i uważam za śmieci. Pragnę tylko pozyskać Chrystusa i znaleźć się w Nim, nie w oparciu o własna sprawiedliwość, pochodzącą z Prawa, ale dzięki sprawiedliwości, która rodzi się przez wiarę w Chrystusa, i której Bóg udziela na podstawie wiary (Flp 3,7-9).

To jasne, że dla Świętego Pawła życie nabrało zupełnie nowego znaczenia i nowej – nieskończonej – wartości po poznaniu przez wiarę Jezusa Chrystusa. To Chrystus odkrył przed nim właściwą perspektywę życia. Wobec tego odkrycia Św. Paweł wszystko, co mógł osiągnąć po ludzku, ocenia jako śmieci. Nam – ludziom wierzącym i znającym historię Kościoła – nie trzeba wyjaśniać, że jego życie miało kolosalne znaczenie dla Kościoła tu na ziemi i dla wieczności.

Przytoczmy teraz wypowiedź pp. Jana Pawła II. W homilii wygłoszonej na Placu Zwycięstwa w Warszawie w 1979 roku Ojciec Święty mówił: Kościół przyniósł Polsce Chrystusa – to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa (Jan Paweł II, I Pielgrzymka do Ojczyzny, Homilia wygłoszona na Palcu Zwycięstwa w Warszawie 2 czerwca 1979 r. , 3).

Słowa Ojca Świętego nie pozostawiają wątpliwości. (…)człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. W świetle tych słów, a także w świetle dialogu Szymona Piotra z Chrystusem pod Cezareą Filipową i w kontekście wyznania Świętego Pawła odnośnie jego relacji z Chrystusem, możemy określić czym powinna być nasza osobista wiara.

Wierzyć, to znaczy poznawać samego siebie w osobistym spotkaniu z Bogiem. W osobistej rozmowie, szczerym dialogu obejmującym całość osoby i całość życia. To znaczy, odczytywać tajemnicę przyczyny swego zaistnienia i przyjścia na świat, jako konsekwencji zamysłu i decyzji Pana Boga. Poznawać swoje talenty, zdolności, predyspozycje duchowe, intelektualne, psychiczne i fizyczne jako dary przekazane przez Pana Boga dla osiągnięcia pełni życia tu na ziemi i życia wiecznego po śmierci. Wierzyć to znaczy odczytywać tajemnicę Bożego planu względem swojego życia, planu przewyższającego wszelkie ludzkie aspiracje i pragnienia. To znaczy zrozumieć także ogromne znaczenie osobistych więzi z bliźnimi, i ich wpływu na losy i zbawienie wszystkich, z którymi dzielimy czas i miejsce życia na ziemi. Ostatecznie więc, wierzyć to znaczy odkryć jak wyjątkowymi, ważnymi i niezastąpionymi jesteśmy w oczach Boga.

Dopiero poznanie tego wszystkiego prowadzi do właściwej odpowiedzi Panu Bogu na Jego objawienie skierowane do każdego człowieka indywidualnie. Ktoś, kto poznał cały ten Boży zamysł względem swej osoby, kto doświadczył, że nie jest to teoria, lecz konkretna rzeczywistość dziejąca się w każdym detalu życia, staje się człowiekiem prawdziwej wiary, nadziei i miłości. Wierzy, to znaczy patrzy na siebie oczami Pana Boga. Jest człowiekiem nadziei to znaczy, że przeżywa każdą chwilę życia jako istotnie ważną dla wieczności. Jest człowiekiem miłości, to znaczy doświadcza wszechobecnej troski Pana Boga względem swej osoby, a sam bez lęku gotów jest dla Boga uczynić wszystko.

Oczywiście dojrzewanie do takiej wiary jest procesem trwającym przez całe życie. Ważne jest jednak, aby świadomie rozpocząć taki osobisty dialog życia z Panem Bogiem. Tylko wtedy życie ujawnia swe piękno i najgłębszy sens, jakim jest miłość.

3. Twoje osobiste wyznanie wiary.

Pozostaje nam jeszcze odpowiedzieć na ważne pytanie, w jaki sposób świadomie rozpocząć osobistą rozmowę z Panem Bogiem tak, aby z jednej strony nie powtarzać stereotypowych ogólników, które niczego nie wyjaśniają, a z drugiej strony aby nie pogubić się we własnych domysłach.

Pierwszą ważną wskazówką jest stawianie Panu Bogu konkretnych, wręcz szczegółowych pytań na temat swojego życia. Często bowiem ulegamy złudzeniu, że Pan Bóg nie zajmuje się szczegółami, że mając niejako „na głowie” cały świat i wszystkich ludzi nie ma możliwości, ani też czasu, aby zajmować się jakimiś tam detalami. Słabość naszego ludzkiego umysłu, który nie potrafi jednocześnie nauczyć się wszystkiego i o wszystkim pamiętać sugeruje nam, że i Pan Bóg nie jest w stanie znać, wiedzieć i pamiętać wszystkiego. Tymczasem Pan Bóg jest wszechmogący i wszechwiedzący, nieograniczony czasem, przestrzenią, ani też żadną tajemnicą. On po prostu jest, a Jego istnienie jest jednocześnie totalna wiedzą, pamięcią i miłością względem wszystkich stworzeń. Nie lękajmy się pytać Pana Boga o konkrety, o szczegóły swego życia.

Drugą ważną wskazówką jest odrzucenie występowania i działania tak zwanych przypadków losowych. Dopuszczenie istnienia przypadków w ludzkim życiu sugeruje, że jakaś część rzeczywistości wymyka się spod Opatrzności Pana Boga. To jakby przypuszczenie, że Pan Bóg na tę chwilę stracił świadomość, możliwość działania, albo przestał kochać. Dla człowieka wierzącego przypadki w życiu nie istnieją. Wszystkie sytuacje znajdują swe ostateczne uzasadnienie w Bożym planie względem człowieka. Czy tak zwane przypadki zła także? Otóż właśnie! Tu konieczne jest przypomnienie pierwszej rady – pamiętajmy o szczegółach! Gdy dokładniej przypatrzymy się sytuacjom zła niszczącego ludzkie życie w wielu wydarzeniach odnajdziemy wpływ wolnych decyzji ludzi nie liczących się z Panem Bogiem. W innych sytuacjach należy liczyć się także z wolnością jaką posiada zbuntowany anioł zwany szatanem. Dobroć Pana Boga nie jest zniewoleniem z Jego strony, lecz szansą właściwego wykorzystania udzielonych darów. Przede wszystkim daru wolności.

Trzecią radą jest cierpliwość i wytrwałość. Przytoczmy dwie wypowiedzi Pana Jezusa zachęcające do cierpliwości i wytrwałości.

W Ewangelii według Św. Łukasza czytamy: „I ja wam mówię: Proście, a otrzymacie, szukajcie, a znajdziecie; pukajcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi otrzymuje; kto szuka , znajduje; a temu, kto puka, będzie otwarte (Łk 11,9n). Słowa te wskazują na potrzebę pewnego wysiłku ze strony człowieka w poszukiwaniu prawdy. Cierpliwość i wytrwałość są znakiem życiowego zaangażowania, poważnego potraktowania problemu. To znak dla Pana Boga, że postawione pytanie nie wynika ze zwykłej ciekawości, czy też z podstępu lub chęci wystawienia Pana Boga na próbę. To znak, że chodzi o życie, o ważne rozstrzygnięcia, decydujące o przyszłości wskazania. Trzeba pytać, prosić, szukać, czyli nieustannie interesować się sprawą swojej tożsamości.

Drugi tekst, z Ewangelii według Św. Jana zawiera następujące słowa Pana Jezusa skierowane do uczniów: „Miałbym wam jeszcze dużo do powiedzenia, lecz teraz nie jesteście w stanie tego udźwignąć” (J 16,12). To fragment rozmowy z uczniami, w której Pan Jezus wprowadza ich w tajemnicę swego odejścia z tego świata i zesłania Ducha Świętego. Dla nas ważną jest wskazówką, że są sprawy i prawdy, na których poznanie trzeba czekać, do których trzeba dojrzeć. Zbyt wczesne posiadanie pewnych wiadomości może być krzywdą dla człowieka. Pan Bóg jest dobrym pedagogiem i doskonale wie, jaka prawda i w jakim stopniu poznana służy ludzkiemu dobru, a co mogłoby być krzywdą. Trzeba być cierpliwym i poczekać na odpowiedź do chwili, w której poznana prawda przyniesie oczekiwane owoce dobra.

To tyle niezbędnej teorii. Czas na praktykę. Czas postawić pytania o swoje życie. O to, kim jesteśmy?, po co żyjemy?, jaka jest nasza godność i przeznaczenie? Warto rozpocząć zgłębianie tajemnicy swego życia od pytań na swój temat postawionych bliskim nam ludziom. Tak przecież, w przytoczonym wcześniej opisie sceny spod Cezarei Filipowej, uczynił Pan Jezus, najpierw pytając uczniów, co ludzie sądzą na Jego temat. Zebrane wnioski warto przedstawić Panu Bogu w modlitwie i zapytać: „A według Ciebie Panie Boże, kim jestem?”. To początek fascynującej rozmowy, której owocem będzie odkrycie nowego wymiaru życia.

Szczera rozmowa z Panem Bogiem na temat własnej osoby i życia w rezultacie prowadzi do osobistego wyznania wiary. Świadectwem takiego doświadczenia jest Psalm 139. Zanim napiszemy własną wersję tak głębokiego doznania prawdy o sobie niech ten Psalm stanie się naszą szczerą modlitwą, naszym wołaniem do Boga:

Przenikasz i znasz mnie Panie.

Wiesz, kiedy kładę się i wstaję,

i czytasz z daleka w moich myślach.

Czuwasz nad moją pracą i odpoczynkiem

I wiesz o wszystkich drogach moich.

Zanim się zjawi słowo na moim języku,

Ty, Panie, znasz je w całości!

Ze wszystkich stron mnie ogarniasz

i kładziesz na mnie swą rękę.

Przedziwna jest Twoja wiedza o mnie;

przerasta mnie, nie mogę jej pojąć!

(…)

To ty ukształtowałeś moje sumienie,

Przygarnąłeś mnie już w łonie mej matki!

(…)

Nie była zakryta żadna kość przed Tobą,

kiedy powstawałem w ukryciu,

tkany w głębinach ziemi!

Oczy Twoje widziały, gdy byłem jeszcze w zarodku;

w Twej Księdze były zapisane

wszystkie dni przeznaczone dla mnie,

gdy żaden z nich jeszcze nie istniał!

Jakże są wspaniałe Twoje myśli, Boże!

Jakże ogromna ich liczba!

Gdybym chciał je zliczyć,

więcej ich niż piasku;

kiedy się obudzę,

nadal będę z Tobą!

(…)

Przeniknij i poznaj moje serce, Boże,

Wypróbuj mnie i rozeznaj moje ścieżki!

Zobacz, czy idę drogą nieprawą,

prowadź mnie drogą odwieczną” (Ps 139, 1-6.13.15-18. 23-24)