Ks. Wojciech Osial – DEKALOG

Boży dar życia we wspólnocie ludzi

Nie zabijaj

Może nam się wydawać, że z przykazaniem Nie zabijaj nie mamy nic do czynienia. Nikogo nie zabiliśmy, jesteśmy przeciw aborcji i eutanazji, krytykujemy wszelkie zamiary wojen i walczymy przeciwko karze śmierci. Takie podejście do piątego przykazania jest całkiem słuszne i godne podkreślenia. Przykazanie to jednak kryje w sobie dużo więcej treści, z których może nie zawsze zdajemy sobie sprawę.
Najczęściej jest tak, że gdy mówimy Nie zabijaj, to przychodzi nam na myśl jakieś morderstwo, usunięcie ciąży czy coraz modniejsza eutanazja. Z tego powodu w życiu codziennym przykazanie „nie zabijaj” komentowane jest przeważnie surowymi przestrogami i ostrzeżeniami przed zadawaniem śmierci. Zauważmy jednak, że Bóg nie chce jedynie ostrzegać nas przed tragicznymi skutkami naruszania tego przykazania. Skutki te doskonale znamy z życia, książek i telewizji. Zamiarem Boga jest przede wszystkim zachęta do głębokiego zastanowienia się nad darem życia i odkrycia jego wartości.
Chciałbym, aby dzisiejsze rozważania nie były wyłącznie przywoływaniem smutnych obrazów z naszego środowiska, kiedy widzimy brak szacunku do życia. Spróbujmy raczej odkrywać radość z tego, że Bóg dał nam cudowne życie. Bóg wzywa i mówi: „ciesz się życiem, które masz! To wielki dar, ochraniaj go jak największy skarb!” W grach komputerowych mamy kilka żyć, gdy nas zastrzelą bądź samochód, którym jedziemy wypadanie z toru, to wystarczy tylko jedno kliknięcie myszką i mamy kolejna szansę. W prawdziwym życiu tak nie jest. Mamy jedno jedyne życie, niepowtarzalne, i nie wolno nam w żaden sposób go zniszczyć.

 1) Pomiędzy życiem i zabijaniem

Temat zabijania wkradł się w dzisiejszy świat i wcale nie ma zamiaru go opuszczać. I tak sąsiedzi rozmawiają o morderstwie w ich mieście, feministki domagają się większej wolności dla kobiety w decydowaniu o ciąży, wieczorne wiadomości podają informacje o dziesiątkach zabitych
w zamachu bombowym, dziecko gra na komputerze i bezlitośnie zabija pojawiających się nagle na ekranie wrogów, staruszek w Holandii żegna się z rodziną, gdyż jutro wyzwoli się od starości połykając śmiertelną tabletkę eutanazji. Takie i jeszcze inne wiadomości docierają do nas każdego dnia.
Nasze reakcje są bardzo zróżnicowane. Reagujemy pełni emocji bądź przyzwyczajamy się mówiąc, iż i tak na taką sytuacji nic nie poradzimy. Życie staje się pomieszanym kalejdoskopem naszych pragnień obrony życia z postawami obojętności, a niekiedy nawet przyzwolenia czy akceptacji. Tak żyje świat. Z jednej strony nowoczesna medycyna czyni wszystko, aby ratować życie, z drugiej strony ta sama medycyna wymyśla tabletki wczesnoporonne; ratuje się kilka tygodni życia umierającego człowieka, a równocześnie głośno rozprawia się o dobrodziejstwach tabletki „łagodnej śmierci”.
Często chcemy bronić życia, ale gubimy się w tej burzy doświadczeń z zabijaniem. Zaczynamy bronić rzeczy mniej ważnych zapominając o tych naprawdę istotnych. I tak sprzeciwiamy się hodowli zwierząt futerkowych, stajemy się wegetarianami nie zauważając bawienia się życiem i śmiercią na filmach czy grach komputerowych.
Inną bardzo smutną rzeczą jest stopniowy zanik wrażliwości na śmierć. Pod natłokiem codziennych informacji o wypadkach i tragediach, rzeczy o śmierci nie robią już na nas głębokiego wrażenia. Zauważmy, że wiadomości o ludziach umierających z głodu, ginących na wojnach i w zamachach terrorystycznych przyjmujemy z każdym dniem coraz spokojniej. Zaczynamy przyzwyczajać się do zła. Pomagają nam w tym media. W podawanych wiadomościach dominują informacje o rzeczach smutnych, a tak mało mówi się o dobrych i radosnych wydarzeniach. My tego słuchamy, potem zmieniamy kanał, i dalej sobie żyjemy. Zabijanie stało się prawie normalną rzeczą w dzisiejszym świecie. Wszystko to doprowadza do sytuacji, że zaczynamy gubić się w mówieniu, co jest dobre i co złe, wszystko staje się możliwe albo konieczne, nawet niekiedy zabijanie. Bóg, mówiąc Nie zabijaj, pragnie wyrwać nas z tego zakręconego koła życia i śmierci. Wzywa nas do zatrzymania się, aby przypominać nam, że życie jest święte.

 2) Nie wolno tknąć życia, bo życie jest świętością

Nie uporamy się z problemem zabijania nigdy, jeśli nie wrócimy z krainy biologii do świata wiary, ze świata materii do świata ducha, ze świata białek, hormonów i enzymów do świata cudownego daru Boga. Jest prawdą, że jesteśmy istotami cielesnymi i połączeni z teorią ewolucji Darwina. Pismo Święte mówi o tej ewolucji, kiedy Pan Jezus w Ewangelii zwraca się do Zacheusza słowami: „Zacheuszu, zejdź z drzewa”. Ważniejsze jednak jest odkrycie tego czegoś, co decyduje o naszej odmienności.
Jan Paweł II w encyklice „Ewangelia życia” wzywa nas, abyśmy zaczęli widzieć w sobie kogoś „przedziwnie odmiennego” od innych stworzeń na ziemi. Cały dramat polega na tym, że dzisiejszy świat coraz częściej zaczyna widzieć człowieka tylko jako jedną spośród wielu innych rzeczy żywych, która w najlepszym przypadku osiągnęła wysoki stopień rozwoju. Człowiek zaczyna traktować życie tylko jako swoją wyłączną własność. Życie nie jest już darem od Boga, ale wyłącznie czymś danym przez naturę i należącym jedynie do człowieka (Por. EV 22).
Tutaj znajduje się cały dramat człowieka. Trzeba uwierzyć, że nasze życie jest darem od Boga i jest święte. W momencie aktu miłości naszych rodziców działał sam Bóg. Rodzice byli tylko narzędziami ręku w Boga, który poprzez miłość naszej mamy i naszego taty dał nam życie.
Konkretnym dowodem świętości naszego życia jest nasza godność. Zobaczmy jak bardzo wrażliwi jesteśmy na tym punkcie. Potrafimy kłócić się do rana z sąsiadką, byleby tylko obronić naszą godność. Wszyscy czują własną godność, nawet złodzieje i pijacy o taką się dopominają. Czym więc jest ta cudowna godność?
Pośród wielu cech naszej godności chciałbym podkreślić dwie. Pierwszą z nich jest to, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże. Oznacza to, że nikt nie może mnie skrzywdzić, gdyż w ten sposób krzywdzi samego Boga. Kiedy plujemy na człowieka, to plujemy na obraz Boga obecnego w tym człowieku, zabijając człowieka, podnosimy rękę na samego Boga!
Drugą rzeczą naszej wspaniałej godności jest to, że każdy z nas jest niepowtarzalny i każdy z nas jest inny. Nie ma drugiej takiej Kaśki czy drugiego takiego Piotrka jak ty. Są może podobni, ale na pewno nie tacy sami. Nie ma dwóch identycznych kodów genetycznych! Czyż to nie jest
piękne, że jesteśmy oryginalni? Nie trzeba więc zakładać spodni na lewą stronę czy malować włosów na zielono, bo i tak jesteśmy oryginalni!

 3) Piąte przykazanie zachęca do troski o zdrowie

Może się to wydawać zaskakujące, ale przykazanie „nie zabijaj” zachęca nas do dbania o zdrowie. Chodzi tutaj o zdrowie nie tylko innych, kiedy są chorzy i potrzebują opieki, ale również i o nasze zdrowie. Na pewno istnieje wiele form takiej troski jak chociażby uprawianie sportu czy wizyty u lekarza. Choć zdrowie jest największym skarbem i zawsze go sobie życzymy na imieninach czy „osiemnastce”, to z drugiej strony nawet sobie nie wyobrażamy, jak bardzo to zdrowie niszczymy. Bóg mówiąc Nie zabijaj chce, abyśmy mieli również zdrowe ciała.
Nie ulega wątpliwości, że ciało ma dla nas duże znaczenie. Ileż to kosmetyków serii „Gabriela Sabbatini”, kremów odmładzających skórę używają dziewczyny, aby być atrakcyjnymi dla chłopaka o niebieskich oczach? Ileż troski o wymiarową figurę, aby było możliwe pokazać piękno gatunku ludzkiego? Ileż godzin na siłowni spędzają chłopaki, aby spod koszulki z napisem „Kalvin Klein” odznaczały się wszystkie mięśnie klatki piersiowej? Troska ta, poniekąd słuszna, daje nam wiele do myślenia. Tak pięknie lubimy dbać o wygląd zewnętrzny naszego ciała, a tak mało troszczymy się o zdrowe płuca i serce.

Domyślacie się pewnie o jaki grzech chodzi. Nie wyobrażamy sobie imprezy bez piwa i paczki dobrych papierosków. Słychać też coraz częściej o „trawce” czy innych dużo mocniejszych narkotykach. Na zewnątrz wszystko pachnie francuskimi zapachami, w środku natomiast śmierdzi etylem i nikotyną. Nie chciałbym tutaj mówić o szkodliwości tych rzeczy. Co potrafią te rzeczy zrobić z naszym zdrowiem, widać to doskonale w kręgach

ludzi nam znanych. Chciałbym podzielić się z wami jednym bardzo trudnym doświadczeniem:
„Było to jesienią zeszłego roku. Do kościoła w czasie pierwszej porannej Mszy Świętej wszedł młody chłopak. Zmarznięty, chwiejący się na nogach, uklęknął do kratek konfesjonału. Nie prosił o pieniądze i o chleb. „Proszę księdza – powiedział – chciałbym się wyspowiadać, gdyż za kilka dni umrę. Chciałbym pojednać się z Bogiem”. Muszę wyznać, że była to jedna z moich najcięższych, a zarazem najpiękniejszych spowiedzi. Po jej
zakończeniu chłopak ten poprosił mnie o jedną małą rzecz. Powiedział: „Proszę księdza – zapytał – czy ma ksiądz kontakt z młodymi ludźmi?” Odpowiedziałem, że tak, na co on powiedział: „Niech mi ksiądz przyrzeknie, że ksiądz powie im o mnie. Mam raka płuc, w mojej krwi krąży AIDS i śpię pod mostem. To jest moje życie, które zniszczyłem poprzez alkohol, papierosy i narkotyki. Chciałbym, aby ksiądz w moim imieniu powiedział wszystkim, że dałem się oszukać i teraz umieram. Niech ksiądz ich prosi na kolanach, że to jest prawda, niech uwierzą mojemu krzykowi!.” Chłopak jechał do Szczecina do domu Monaru. Zostawiłem mu adres, aby napisał do mnie, co się z nim dzieje. Nie otrzymałem żadnej wiadomości. Prawdopodobnie umarł. Wybaczcie, że to opowiadam, ale ja temu chłopakowi to obiecałem. Nie mogłem tego nie zrobić.”

 4) Nie chodzi tylko o życie biologiczne

Słuchając tych rozważań można pomyśleć, że piąte przykazanie dotyczy jedynie biologicznego życia człowieka. Naturalnie stawia ono w centrum atak na życie poprzez zabójstwo, aborcję, eutanazję, samobójstwo czy karę śmierci. Należy jednak powiedzieć, że w człowieku istnieje również życie psychiczne i duchowe, które też może być skutecznie zabijane. Grzechy przeciwko piątemu przykazaniu obejmują więc także i te rodzaje życia.
Często słyszymy, że ktoś kogoś wykończył psychicznie. Jest w tym dużo prawdy, ponieważ nie brakuje sytuacji, kiedy ból psychiczny jest dużo większy od cielesnego. Boli nas serce, gdy ktoś nas zdradzi, niesłusznie oplotkuje, w sposób podły wykorzysta naszą dobroć i wrażliwość. Im więcej takich sytuacji, tym coraz bardziej jesteśmy wyczerpani nerwowo. Nie trzeba człowieka mordować przy pomocy noża lub kuli, wystarczy jedynie zniszczyć jego system nerwowy, a umrze on wewnętrznie. Jest to grzech, który nie zawsze przychodzi nam łatwo zauważyć. Widzimy raczej nasz gniew, nasze pobudzone nerwy niż rany tych, którzy cierpią z powodu naszej złośliwości.
Zdrowie psychiczne warunkuje nasze zdrowie fizyczne. Zabić ducha prowadzi często do całkowitego załamania się. Znany wiedeński psycholog V.E.Frankl, będąc więźniem w czasie drugiej wojny światowej w obozie koncentracyjnym, przyglądał się bardzo dużo postawom
psychicznym więźniów. Zauważył, że największa umieralność ludzi była zaraz po świętach Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Wiecie dlaczego? Ludzie załamywali się psychicznie. Oni marzyli o świętach z rodziną i bliskimi. Żyli nadzieją, że może na święta wrócą do domów. Gdy mijały święta i nie było powrotu do domu, tracili nadzieję i załamywali się. Ten stan ducha był tak silny, że przekładał się na zdrowie ciała.
Obok zagrożeń dla naszej psychiki odnajdujemy równie silne zagrożenia życia moralnego. Chodzi tutaj o nic innego jak odciąganie kogoś od dobra i wprowadzanie go w świat zła. Pamiętajmy, że dobro zawsze buduje, natomiast zło niszczy. Człowiek wybierając zło niszczy samego siebie.
Jak zobaczyć owo zabijanie moralne? Najlepszym dowodem jest niszczenie sumienia poprzez świadome zacieranie różnicy pomiędzy dobrem i złem. W imię pozornego dobra czyni się zło. Nie są nam obce sytuacje, kiedy jesteśmy wciągani w kłamstwa, zmuszani do zdrady, szantażowani, fałszywie przekonywani do podjęcia złej decyzji. Ile to razy słyszymy, że przykazania są tak trudne, że nie da się według nich żyć? Że nie warto czynić dobra, gdyż na tym stracimy? W ten sposób sumienie zostaje zdruzgotane, a człowiek staje się tylko inteligentnym zwierzęciem, które niszczy i zabija innych.
Innym przykładem zabijania ducha wiary jest zgorszenie. To nie prawda, że gorszy się tylko najgorszy. Czasem nasze złe postępowania prowokują innych do czynienia rzeczy podobnych. Słowa Pana Jezusa w tym względzie są konkretne: „Kto by stał się powodem grzechu jednego z tych małych (…) temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić na szyi i utopić go w głębi morza”.

Zakończenie

Kończąc nasze rozważania na temat piątego przykazania możemy powiedzieć, że stoi ono na straży troski o nasze życie. Przykazanie to nie zniewala nas, a wręcz przeciwnie, uwalnia nas od niebezpieczeństwa utraty życia. Troską Boga jest nasze osobiste dobro. Niech się stanie Jego wola, abyśmy mogli cieszyć się w pełni otrzymanym darem życia. Chociaż w każdym z nas jest trochę grzechu Kaina, uwierzmy, że z Bogiem możemy pokonać wszelkie zło. Cieszmy się jak dzieci, Bogu dziękując za dar piątego przykazania.

Możliwość komentowania jest wyłączona.