Ks. Wojciech Osial – DEKALOG

Świętowanie sprawdzianem wrażliwości naszych sumień

Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Co oznacza przykazanie: „pamiętaj, abyś dzień święty święcił”? Najczęstszym naszym sposobem tłumaczenia tego przykazania jest nakaz pójścia do kościoła w niedzielę. Ileż to razy słyszeliśmy od księdza czy rodziców, że musimy iść do kościoła! Wszyscy nam nakazują i straszą nas, że jak tego nie uczynimy, to będzie grzech i trzeba będzie się spowiadać. Jest to prawdą, ale nie ma nic gorszego, jak iść „na siłę” i z przymusu, byleby tylko zamknąć usta „nawiedzonej mamie” czy krzyczącemu proboszczowi.
Niewątpliwie nie chce nam się chodzić do kościoła. Pokazują to statystki. Dużo wierzących i mało praktykujących. Wymówek nam nie brakuje: miałem trening piłkarski, przyjechała ciocia z Ameryki, byłam na wsi u babci i tam daleko było do kościoła, miałam dołek psychiczny, byłem zmęczony, wreszcie chciałem się wyspać….
Obok tych różnych przyczyn „opuszczania kościoła” są też i takie sytuacje, kiedy idziemy na Mszę Świętą, ale czynimy to z przymusu, w celach wyłącznie interesownych czy też po prostu z różnych okazji. Idziemy, gdy mamy pobożnych rodziców, ponieważ ściągają nas rano z łóżka za uszy bądź „trują” nam koło nosa przez dwie godziny. Gdy mamy ciężki egzamin, idziemy, aby Bóg nam dopomógł. Często zdarza się i tak, że jest w rodzinie wesele, chrzest czy pogrzeb, i wtedy siłą rzeczy „wypada” pokazać się w kościele.
Ten krótki obraz naszych „słabości” do świętowania niedzieli nie jest oczywiście próbą wyliczania naszych grzechów. Nie oznacza on również, że wszyscy tak robią. Jest przecież ogromna liczba wspaniałych ludzi, którzy zawsze są w kościele bez zaniedbywania treningów, dobrych niedzielnych obiadów z kotletem schabowym, pogaduszek z przyjaciółmi przy wyśmienitych lodach czekoladowych. Nie jest im łatwiej niż nam, oni tak samo są zmęczeni, lubią mecze i kochają długie spanie.
Cały problem sprowadza się do dobrego zrozumienia przykazania „pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. Nie ma ono na celu przeszkodzenia nam w niedzielnym wypoczynku czy w zabawie z przyjaciółmi. Wręcz przeciwnie, to przykazanie chce nam pomóc, abyśmy dobrze wypoczęli i byli radośni. Choć w centrum jest zaproszenie do pójścia na Mszę świętą, to chodzi tutaj o znacznie szerszy problem naszego wypoczynku, który mam być świętowaniem.

 1. Dlaczego świętować?

Aby dobrze zrozumieć obowiązek świętowania niedzieli musimy zapytać się o przyczyny tego nakazu. Najczęstszym sposobem tłumaczenia obowiązku świętowania jest stwierdzenie, że Pan Bóg w sześć dni stwarzał świat, a siódmego dnia odpoczywał. Tak uczyli nas nasi rodzice, dziadkowie i katecheci. Przyjmując takie tłumaczenie mówimy sobie, że my również sześć dni pracowaliśmy i należy się nam wypoczynek. Takie myślenie zawiera w sobie trochę prawdy, ale jest jednocześnie bardzo powierzchowne i wymaga pogłębienia.
Rzeczywiście Pismo Święte opisuje sześciodniowe stwarzanie świata
i odpoczynek Pana Boga dnia siódmego:
„W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty” (Wj 20, 11).
Zauważmy, iż opis stwarzania świata jest symbolicznym opowiadaniem, poprzez które Bóg przekazuje nam pewne prawdy odnośnie świętowania i odpoczynku. Odpoczynku Pana Boga nie należy rozumieć jako sytuacji, w której zmęczony Bóg, nie mając już sił, usiadł sobie na swoim niebieskim tronie i przyglądał się temu, co stworzył. Bóg nigdy nie przestaje działać i nigdy się nie zmęczy. Działał na początku świata i działa także dzisiaj na pielgrzymce. Jan Paweł II w swoim liście o świętowaniu niedzieli mówi nam, że odpoczynek Pana Boga oznacza, że Bóg zatrzymał się przed dziełem swoich rąk i ogarnął je spojrzeniem pełnym radości i zadowolenia, gdyż stworzenie było bardzo dobre. Bóg zatrzymał się i kontemplował (Dies domini, 11).
Prawda o zatrzymaniu się Boga i o Jego miłosnym spojrzeniu na stworzony świat wyjaśnia nam konieczność świętowania. Nasze świętowanie musi być zatrzymaniem się po długim tygodniu pracy i spojrzeniem na Boga, który wszystko przecież stworzył. Innymi słowy chodzi o to, abyśmy „nie zabiegali się na śmierć”
i abyśmy mieli szansę popatrzeć Bogu w oczy. Jest to czas odpoczynku dla naszej duszy. Pouczające w tym względzie może być opowiadanie pewnego misjonarza:
„Opowiadają, że podczas jakiejś wyprawy w głąb Afryki, miejscowi tragarze bardzo gorliwie szli naprzód. Bez większego wysiłku pokonywali każdego dnia wyznaczoną trasę. Ale pewnego poranka tubylcy odmówili wymarszu w drogę. W żaden sposób nie można było ich namówić do dalszej drogi. Bronili się uparcie. Ich argumentem były słowa: od paru dni biegniemy co sił, ale dusze nasze nie nadążają. Teraz musimy poczekać, aby nasze dusze dogoniły nas samych.
Możemy powiedzieć, że niedziela jest czasem spojrzenia w naszą duszę. Zobaczmy, że w takim świetle przykazanie świętowania okazuje się wielkim darem dla naszego życia. Niedziela jest po to, abyśmy nie zatracili tego, co najważniejsze. Niedzielne koncerty, mecze i mnożące się propozycje aktywnych weekendów są tak silne, że potrafią odciągnąć nas od Boga. Zostajemy oczarowani tym wszystkim. Brakuje nam czasu na podniesienie głowy i dostrzeżenie innego świata i innych wartości, które Bóg dla nas przygotował. Dlatego Bóg przewidując naszą słabość postawił sprawę jasno: sześć dni zajmuj się światem, ale pamiętaj, że siódmy dzień przeznaczam na spotkanie z tobą.

 2. Msza święta musi być sercem naszego świętowania

Ktoś może zapytać, dlaczego akurat Msza Święta jest taka ważna dla dobrego świętowania? Można przecież pospać długo, wyjechać potem poza miasto i tam pośród śpiewu ptaków pomodlić się do Boga. Taki dzień będzie też świętowaniem i spotkaniem z Bogiem.
Naturalnie nikt nie zabrania długiego spania i wyjazdu nad wodę. Chodzi jednak o coś więcej. Możemy uwielbiać Boga w przyrodzie i na osobistej modlitwie, ale nigdy sytuacje te nie zastąpią żywego Jezusa Chrystusa na ołtarzu w kościele. Nigdy w lesie nie dokona się to wielkie wydarzenie Mszy Świętej, kiedy Jezus na ołtarzu składa samego siebie w ofierze i zmartwychwstaje do nowego życia. Trudna to rzecz i wielka tajemnica. Nie zbawią nas piękna przyroda i kontemplacja zachodu słońca. Dla nas wierzących najważniejszą rzeczą musi być Jezus Chrystus, którego możemy „dotknąć” tylko we Mszy Świętej. Co więcej, dzięki Mszy Świętej łączymy się z samym Bogiem! Czy jest więc coś ważniejszego od tej prawdy?
Pewnie ktoś pomyśli, dlaczego właśnie niedziela jest najlepszym dniem do pójścia na Mszę Świętą? Ta sama Msza Święta jest przecież i w poniedziałek! Można więc iść do kościoła w tygodniu i mieć słoneczny weekend tylko dla siebie. Będzie świętowanie poprzez aktywny wypoczynek czy leżenie nad wodą.
Dotykamy tutaj dwóch bardzo ważnych rzeczy. Pierwsza z nich dotyczy istoty świętowania. Człowiek, który chce świętować, musi mieć przyczynę świętowania. Wierząc, że dla nas Bóg jest przyczyną prawdziwego świętowania, warto się zapytać, czy dobre jest takie świętowanie w niedzielę, kiedy nie znajdziemy nawet jednej godzinki dla Tego, który jest naszym Bogiem?
Druga rzecz dotyczy samego dnia niedzieli. Dlaczego właśnie niedziela została wybrana na świętowanie, a nie piątek czy sobota? Nie wiem czy zwróciliście uwagę na jeden mały szczegół, jaki ksiądz wypowiada podczas odprawiania Mszy Świętej. Niedziela jest nazwana pierwszym dniem tygodnia!
W modlitwie eucharystycznej po przeistoczeniu ksiądz modli się następującymi słowami:
„Dlatego stajemy przed Tobą (Boże) i zjednoczeni z całym Kościołem uroczyście obchodzimy pierwszy dzień tygodnia, w którym Jezus Chrystus zmartwychwstał i zesłał na Apostołów Ducha Świętego”.
Pierwszym dniem tygodnia dla chrześcijanina nie jest więc poniedziałek czy inny dzień tygodnia, ale jest nim niedziela. Msza Święta będąca pamiątką zmartwychwstania Jezusa jest tak nazwana, gdyż jak podają wszystkie cztery Ewangelie Jezus zmartwychwstał właśnie pierwszego dnia tygodnia (Mt28, 1; Mk16, 2; Łk24, 1; J20, 1). Z tego powodu pierwsi chrześcijanie wybrali ten dzień za najważniejszy w ich życiu i nazwali go dniem Pana (dies dominica).
Warto zauważyć, że niedzielę nazywamy pierwszym dniem tygodnia również dlatego, że jest ona „dniem nowego stworzenia” (KKK 2174). Mamy tutaj ścisły związek pomiędzy stwarzaniem świata przez Boga oraz śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa. Kiedy Bóg stwarzał świat, przemieniał istniejące ciemności. W czasie Mszy Świętej dokonuje się nasze „nowe stworzenie”; ciemności naszego grzechu zostają pokonane przez Jezusa Chrystusa, który ofiaruje się za nas podczas każdej Mszy Świętej. Poprzez tę ofiarę stajemy się „nowymi ludźmi”. Czyż nie jest piękne, kiedy jesteśmy na Mszy Świętej i razem z Chrystusem możemy przemieniać nasze serca?

 3) Świętowanie z Bogiem jest sprawdzianem naszej wiary

Prawie zawsze jest tak, że najlepiej wypoczywamy w gronie osób, które nas rozumieją, są nam życzliwe i szczere. Dlatego idąc do kina zapraszam taką osobę, z którą dobrze się czuję; jadąc na wycieczkę, wybieram takie towarzystwo, które nie będzie mi ciężarem i pomoże mi fajnie spędzić czas; idąc w niedzielne odwiedziny pukam tam, gdzie na mnie czekają i są radośni, kiedy mnie widzą.
Zauważmy, że ten najnormalniejszy mechanizm naszego działania jakoś źle funkcjonuje w odniesieniu do Boga. Zapewne każdy z nas powie, że Bóg jest jedyną osobą, która daje gwarancje, że nigdy nas nie oszuka, zawsze nas zrozumie, cieszy się, kiedy nas widzi. Ale to tylko jest teoria. Choć wszyscy wiemy, że Bóg jest taki cudowny, to jakoś trudno z nim wypoczywać i świętować. Koledzy, rodzina i przyjaciele bardzo często są tak atrakcyjni, że ukradną nam nawet jedną godzinkę w niedzielę, kiedy to moglibyśmy stanąć w kościele przed naszym jedynym Przyjacielem Jezusem Chrystusem. Jak to wytłumaczyć? Chyba coś tutaj jest nie tak z naszą wiarą….
Miło jest obserwować ludzi zakochanych. Chcieliby być ze sobą w każdej chwili, chcą rozmawiać, trzymać się za ręce, patrzeć w sobie w oczy. Nie ważne jest, że nie zawsze mają o czym rozmawiać, ponieważ i tak dla nich najcenniejsza jest obecność. Kiedy się nie widzą, krążą między nimi sms-y, karta w telefonie wystarcza tylko jeden dzień, wciąż myślą o sobie.
Popatrzmy w takim świetle na naszą miłość do Boga. Kochamy Jezusa a jak trudno jest przyjść do Niego przynajmniej raz na tydzień. Mówimy, że Go kochamy, a jak bardzo często nie chcemy Go widzieć. Osobiście nie wierzyłbym dziewczynie, która mówi, że mnie kocha i nie chce się ze mną zobaczyć przynajmniej raz w tygodniu lub zabrać mnie na niedzielną wycieczkę!

 4) Gdy nie czuję potrzeby pójścia na niedzielną Mszę Świętą…

Czasem zdarzają się sytuacje, kiedy absolutnie nie chce się nam iść w niedzielę do kościoła. Nie chodzi o zmęczenie fizyczne czy wypełniony „po brzegi” program spotkań niedzielnych z przyjaciółmi lub rodziną. Dużo bardziej chodzi o brak wewnętrznej potrzeby. Pamiętamy co prawda, że jest niedziela, ale pozostajemy całkowicie obojętni wobec propozycji pójścia do kościoła. Gdy jesteśmy w jakimś dołku psychicznym, to potrafimy przesiedzieć cały dzień w domu, z nikim się nie widzieć, nikogo nie słyszeć. Jesteśmy tak zdołowani, że nie chcemy nawet iść do Jezusa. Wielka szkoda, gdyż idąc na Mszę Świętą można dużo sobie pomóc, i co więcej, można odzyskać uciekającą nam radość.
Inną podobną sytuacją są chwile, kiedy mówimy sobie, że Bóg jest nam potrzebny, pragniemy Go w naszym życiu, ale jakoś nie umiemy przełamać w sobie tego zobojętnienia wobec Mszy Świętej. Wydaje nam się, że Msza nie zmieni niczego w naszym życiu. Nie wiemy nawet sami, dlaczego tak się dzieje. Postanawiamy sobie, że może za tydzień pójdziemy świętować z Bogiem. Bojąc się jednak pozostać bezczynni, próbujemy zrobić cokolwiek, byleby tylko niedzielny czas mile upłynął.
Wobec tych trudnych sytuacji nie wolno poddawać się. Sami wiemy, że często należy włożyć wiele pracy i trudu, aby odkrywać rzeczy piękne. Doskonale widać to u ludzi, którzy są wynalazcami: setki godzin albo dni spędzonych w laboratorium, byleby odkryć coś nowego. Wiele zniechęceń i załamań, porażek i niepowodzeń, które na końcu prowadzą do radosnego okrzyku: „Eureka!”. Spojrzymy również na ludzi świętych, im też nie było łatwo odkrywać bliskość Boga, gdyż zło wciąż chciało plątać ich zamiary. Pomimo wszystko wytrwali i trud ich został stokrotnie wynagrodzony.
Ks. Piotr Pawlukiewicz w swojej książce o wolności opowiada pewne zdarzenie z jego życia. W skrócie wygląda ono następująco:
„Gdy byłem jeszcze klerykiem, zapragnąłem nauczyć się grać na fortepianie. Z ogłoszenia w gazecie znalazłem nauczycielkę. Była nią bardzo kulturalna starsza pani. Chciała ona nie tylko nauczyć mnie grać na fortepianie, ale także rozmiłować w   muzyce klasycznej. Pewnego razu, chcąc zrobić mi niespodziankę, zaprosiła mnie do filharmonii. Cóż miałem robić? Nie mogłem powiedzieć, że to mnie nie interesuje, i że z każdym groszem, jak to w studenckim życiu, musiałem się liczyć. Poszedłem, ale nudziłem się niesamowicie. Policzyłem żyrandole, pooglądałem ludzi, zdrzemnąłem się. Następną lekcję pani nauczycielka zaczęła oczywiście od pytania o koncert. Nie chcąc zrobić jej przykrości, powiedziałem coś w rodzaju: „Noooooo…taaaak. Oczywiście…..rzeczywiście…..taaaak….” Wtedy miła pani ku mojej rozpaczy dała mi kolejny bilet. Cóż miałem czynić? Wziąłem i poszedłem. Tak powtarzało się przez wiele razy. Za którymś razem, kiedy byłem już całkowicie załamany, coś mnie chwyciło. I to jak! Muzyka dosłownie mnie porwała! Na następnej lekcji już sam zapytałem, czy są jakieś bilety na najbliższy koncert.”
Słuchając tej historii należy stwierdzić, że robienie pewnych rzeczy na siłę może nas doprowadzić do odkrycia czegoś nowego, czego nigdy wcześniej nie docenialiśmy. Podobnie może być ze zniechęceniem do niedzielnego świętowania na Mszy Świętej. Dzisiaj może było znudzenie, ale jutro odkryję Jezusa!

 5) Świętowanie z Bogiem znaczy również mądrze odpoczywać

Na koniec tych rozważań kilka słów o odpoczynku. Myślę, że młodzieży nie należy długo do tego namawiać. Poleżeć każdy umie, byleby tylko była ku temu stosowna okazja. Choć jest to prawda i brzmi mile dla ucha, to jednak w dorosłym życiu zauważa się rzeczy niepokojące. Nie chodzi oczywiście o tych, którzy nic nigdy nie robią, bo to zupełnie inna sprawa.
Świętowanie niedzieli zostaje dzisiaj coraz mocniej naruszone poprzez pracę. Usprawiedliwiając tych, którzy muszą pracować w niedzielę zawodowo, coraz częściej przybywa nam ludzi, którzy nie muszą, to i tak pracują w niedzielę. Pracują sami i innych namawiają do tego samego. Dzisiejszy człowiek lekceważy świętowanie i odpoczynek. Wystarczy tylko w niedzielę wyjść na spacer, aby zobaczyć pracujących malarzy, ludzi robiących gruntowne sprzątania w mieszkaniach, rąbiących drzewo, itd. Pewnie ktoś pomyśli, że trzeba być wyrozumiałym, gdyż to jedyny dzień wolny, kiedy można popracować przy domu, wytrzepać dywan albo zdążyć z sianem przed deszczem. Są oczywiście szczególne przypadki, ale nie oznacza to, że jest obecny zanik świętości dla dnia poświęconego Bogu.
Znam pewną rodzinę, która żyjąc skromnie, nigdy w niedzielę nie pracuje. Jedyne zajęcie to przygotowanie obiadu i zmywanie naczyń po jego zakończeniu. Dzień prawdziwie Bogu poświęcony. Rano Msza Święta, obiad i odpoczynek. Żadne zakupy, żadne mycie samochodu czy pranie ubrań. Są pogodni, mniej nerwowi i zestresowani. Z wiarą mówią, iż Bóg czuwa nad tymi, którzy o nim pamiętają.
Pewnie każdy z nas zna tysiące podobnych rodzin, bądź sam takią posiada. Jest to dowód, iż można świętować, „jak Pan Bóg przykazał”. Słowa Boga są bardzo jasne:
„Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy” (Wj20, 8-10).

Zakończenie

Jak słyszeliśmy, przykazanie „Pamiętaj abyś dzień święty święcił” jest wielką pomocą dla naszego życia. Bóg nie zabrania nam dłuższego spania czy wypoczynku w święta, które nam zostawił. Bogu chodzi tylko i wyłącznie o nasze dobro. Po tygodniowym trudzie przypomina nam, abyśmy się zatrzymali się na chwilę i spojrzeli w niebo, gdzie On króluje i czuwa nad nami. Próbujmy usłyszeć głos tego przykazania, a sam Bóg niech nam pomoże usunąć z naszego życia lęki, stresy i ogólne wyczerpanie. Niech się stanie Jego wola poprzez nasze mądre świętowanie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.