Ks. Wojciech Osial – DEKALOG

Szacunek dla imienia Bożego

„Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno”

Pewien człowiek, słuchając kiedyś kazań o dziesięciu przykazaniach, zauważył w nich pewną sprzeczność. Pełen zakłopotania zwrócił się do księdza:
„Proszę księdza, jak to jest, że Bóg najpierw chce być zawsze na pierwszym miejscu (I przykazanie), a zaraz potem zabrania przyzywania Jego imienia. Rozumiem – podkreślał – że chodzi o nie przywoływanie imienia Boga nadaremno, ale nawet gdy to robimy automatycznie i bez powodu, to i tak świadczy to o naszym przywiązaniu do Boga. Częste wypowiadanie imienia Boga jest przecież znakiem naszej pamięci o Bogu”.
Opowiedziane zdarzenie pozostawia nam wiele do myślenia. Jak to jest z przyzywaniem imienia Pana Boga? Kiedy wolno to robić, a kiedy jest to zabronione? Czy nie wolno nam krzyknąć „O Jezuuuuuu!!!!”, kiedy uderzymy się dwudziestokilowym młotkiem w palec u lewej nogi?
Cały problem sprowadza się do dobrego zrozumienia słowa nadaremno. Pan Bóg pragnie, abyśmy Go często przywoływali, ale chce również, aby to przywoływanie Jego imienia było świadome i mądre. Poprzez to przykazanie chce znów nam pomóc. Nie chce pozostawać odległy, tajemniczy i budzący grozę. Nie chce, aby Jego imię nie było na naszych ustach. Chodzi zupełnie o coś przeciwnego. Jego wolą jest ukazanie nam swojej wielkiej mocy, której możemy doświadczyć, gdy mądrze przyzywamy Jego imię.

     a) brzydkie przyzwyczajenia

Aby odkryć wielką wartość tego przykazania musimy spojrzeć na nasze życie. Bardzo często przyzywamy imienia Boga w sposób lekceważący. Czynimy to nieświadomie, z przyzwyczajenia bądź w podenerwowaniu. Jakże często w naszych słowach słyszy się: „O Jezusie Nazareński”, „Rany boskie”, Jezus Maria”, czy wiele innych podobnych zawołań. Oczywiście słowa te nie są grzechem ciężkim i nie stanowią przeszkody w przystąpieniu do Komunii świętej. Trzeba jednak powiedzieć, że taka postawa niesie w sobie ogromne niebezpieczeństwo
dla nas samych. Automatyczne wołanie Boga właściwie nic nie zmienia, bo ból czy strach na pewno nie ustąpią od krzyknięcia „Jezus Maria”. Smutniejsze jest jednak to, że imię Pana Boga zaczynamy traktować jako coś, co staje się tylko pustym i nieświadomym jęknięciem w stronę Pana Boga. Wiemy wszyscy dobrze, że Panu Bogu nie chodzi przecież o takie bezmyślne stękanie.

     b) dlaczego imię Boga domaga się szacunku?

Nie wystarczy tylko stwierdzenie, że rzeczywiście wplatamy imię Boga tam, gdzie jest ono zupełnie nie potrzebne. Aby spróbować temu zapobiec, trzeba zapytać się o przyczynę wołania do Boga z szacunkiem.
Musimy sobie uświadomić, że przyzywając imienia Boga przyzywamy samego Boga. Oczywiście, w żadnym ludzkim języku nie ma takiego słowa, które by w pełni wyrażało to, czym Bóg jest. Bóg jest wszechmogący, wielki i niczym nieograniczony. Nie mogąc jednak w pełni wyrazić tej wielkości Boga, okrążamy Go tylko pojęciami, odgadujemy Jego cechy. Niemniej jednak, kiedy wzywamy Go poprzez imiona, jakich uczy nas nasza wiara, to przyzywamy wtedy samego Boga. Zauważmy, że w Piśmie Świętym Bóg utożsamia się do tego stopnia ze swoim imieniem, że kiedy mówi o swoim imieniu, to mówi zawsze o sobie samym.
Katechizm poucza nas, że imię Pańskie jest święte. To, że Bóg nam je powierzył, jest znakiem zaufania Boga względem każdego z nas. Zapytajmy więc siebie, jaka jest w nas świadomość przyzywania imienia Boga? Czy czynimy to zawsze z przekonaniem, że zwracamy się do żywego Boga, w którego ręku jest nasze życie, czy raczej są to tylko dla nas słowa jak tysiące innych?

     c) przyzywanie imienia Boga winno być modlitwą

Bóg, dając nam drugie przykazanie, pragnie nauczyć nas właściwego zwracania się do Niego samego. Jest to niezwykle ważne! Gdybyśmy to przykazanie sformułowali w sensie pozytywnym, to brzmiałoby ono następująco: „Będziesz wzywał imienia Pana Boga twego ze czcią i szacunkiem”. Takie wzywanie imienia Boga jest niczym innym jak modlitwą! Modlitwa przecież jest przyzywaniem Bożej obecności.
Drugie przykazanie jest więc dla nas powodem zapytania się o naszą modlitwę. Ludzie, którzy próbują modlić się często i szczerze, mają większe szanse na odpowiedzialne wymawianie imienia Boga. Modlitwa w tym przypadku pomaga nam przede wszystkim świadomie zwracać się do Boga przyzywając Jego imienia. Daje nam sposobność zatrzymania się, aby pomyśleć, do kogo i po co się zwracamy. Im więcej będzie osobistego zamyślenia się nad świętością przyzywanego imienia, tym mniej będzie jego nadużywania.

     d) nasza postawa wobec imienia Bożego jest znakiem wrażliwości na to, co święte

Drugie przykazanie chce nam pomóc, abyśmy potrafili zachować wrażliwość na wartości religijne. W dzisiejszym świecie widzimy coraz mocniej zanik szacunku dla świętości. Przykłady można mnożyć bez końca: krzyże-kolczyki w uszach, zawieszone krzyże na ciałach roznegliżowanych aktorek, sporadyczne przypadki reakcji człowieka na księdza niosącego Komunię św. do chorego, itd. Próżne wymawianie imienia Boga jest również dowodem lekceważenia Boga.
Imię „Bóg” tak dziwnie zostało wpisane w słownik codziennego życia i nie budzi już odpowiedniego szacunku, zamyślenia, nie skłania do dobrych czynów. Często słowa odnoszące się do Boga stają się jak tysiące innych słów. Obok słów „tolerancja”, „wolność”, jest i słowo „Bóg”. Zobaczmy, że słowo „Bóg” wplatane jest w różnych formach w piosenki i hasła reklamowe (np. niedawna reklama telefonów sieci Era GSM w kontekście I Komunii Świętej; karteczka z kolędą bożonarodzeniową przy butelce wódki). Dziwne to, ale do słów Boga odwołują się nawet niewierzący, byleby tylko zarobić trochę pieniędzy!
Sytuacją, która zasługuje na mocną krytykę, jest wołanie Boga do pomocy w złej rzeczy. Chodzi tutaj o nasze fałszywe modlitwy. Przedsiębiorca modli się o dobre interesy własnej firmy, oszukując jednocześnie swoich pracowników; kobieta w drodze do ginekologa prosi Boga, aby udała się „skrobanka”; student prosi Boga o zdanie egzaminu, kiedy nawet przez pięć minut nie miał w ręku książki; sąsiad w złości krzyczy sąsiadce, aby ją Bóg ukarał, itd. Wszystkie te przypadki są lekceważeniem imienia Boga i świadczą o całkowitym niezrozumieniu modlitwy.

     e) czy wolno więc przyzywać imię Boga na świadka naszej przysięgi?

Przykazanie Boże zabraniające wzywania imienia Boga nadaremno chroni nas również przed zgubnymi niebezpieczeństwami niektórych form naszego przysięgania. Nie ulega wątpliwości, że przysięganie na Boga ma miejsce w naszym życiu. Polega ono na powoływaniu się na Boga dla potwierdzenia prawdziwości naszych słów.

Należy tutaj jednak odróżnić dwie sytuacje. Pierwszą z nich jest przysięga, która jest całkowitym nadużywaniem imienia Boga. Zdarza się często, że ktoś, dla potwierdzenia swoich słów, podpiera się niesłusznie autorytetem Boga. Słyszymy jak mówi: „Przysięgam, jak Boga kocham”, „Jak Bóg mi miły”, itd. Nie mamy wtedy pewności, czy taki człowiek mówi prawdę. Możemy być tylko pewni, że z jego miłością do Boga jest coś nie tak. Gdybym miał głęboką wiarę, nigdy nie wzywałbym Boga na świadka do tak błahych rzeczy. Takie przysięganie nie ma nic wspólnego z prawdziwym przywoływaniem Boga na świadka. Jest tylko

, o którym wiedzą nawet małe dzieci, kiedy wytykają sobie nawzajem, iż nie można przysięgać.
Istnieją natomiast sytuacje, kiedy jesteśmy zobowiązani do złożenia uroczystej przysięgi w sądzie lub kancelarii parafialnej. Tutaj zatajenie prawdy wobec Boga i drugiego człowieka sprowadza na nas grzech ciężki i niesie bardzo ciężkie konsekwencje dla naszego życia. Pan Bóg poprzez swoje przykazanie chce nas ocalić od zgubnych skutków krzywoprzysięstwa. Ks. E. Staniek opowiada w jednej ze swoich książek pewną bardzo pouczająca historię:
Było trzech mężczyzn uwikłanych w pewne morderstwo. Jeden z tych ludzi przesiedział w niewinnie więzieniu dwanaście lat, gdyż jego kolega fałszywie przysięgał wskazując właśnie jego osobę na mordercę. Drugi z nich mając ogromne wyrzuty sumienia popadł w alkohol i opuścił swoją rodzinę. Prawdziwy morderca pozostał na wolności, ale zginął w wypadku po trzech latach od wydania niesłusznego wyroku na jego kolegę. Widzimy tutaj bardzo wyraźnie, jak straszne mogą być konsekwencje fałszywego przysięgania powołując się nawet na Boga. Złożenie fałszywej przysięgi spowodowało cierpienie człowieka niewinnego w więzieniu, był płacz jego małych dzieci, gdyż nie
miały w domu ojca, było całkowite zagubienie się tego, który fałszywie przysięgał, było zniszczenie jego rodziny poprzez alkohol oraz płacz zostawionych dzieci. Pomyśleć tylko, że wszystko rozpoczęło się w sądzie od składnia przysięgi….

     f) nie wzywanie Boga nadaremno oznacza również odrzucenie bluźnierstwa 

Może się nam wydawać, że tak naprawdę to grzech bluźnierstwa nas nie dotyczy. Nie bluźnimy przeciwko Bogu, Matce Bożej czy świętym w niebie. Zdarzają się co prawda przekleństwa, u niektórych może nawet co drugie słowo, ale na pewno nie można tutaj mówić o bluźnierstwach.
Jest prawdą, że bluźnierstwa różnią się zasadniczo od przekleństw, gdyż te pierwsze dotyczą głównie imienia Bożego, natomiast przekleństwa w większości nie przyzywają imienia Boga. Warto jednak zauważyć, że o ile takie rozróżnienie nie jest przez nikogo kwestionowane, to jednak istnieją bluźnierstwa w naszym życiu. Bluźnierstwo według słów katechizmu polega na wypowiadaniu przeciw Bogu słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem niego w słowach. Nie chodzi tylko o głośne wypowiadanie tych słów, ale także o postawę w głębi naszego serca (KKK 2148).
Przy tak rozumianym bluźnierstwie najlepiej prosić Boga o miłosierdzie dla nas. Bo kto z nas nie miał pretensji do Boga, że w jego życiu nie zawsze idzie tak, jak by się chciało? Kto z nas nie rzucał wyzwań Bogu? Czy zawsze mówiliśmy dobrze o Bogu? Czy nie oskarżaliśmy go o wojny i brak zgody w domu?
Zauważmy także, że zakaz bluźnierstwa dotyczy również słów rzucanych przeciwko Kościołowi! Postawmy sobie pytanie, czy zgadzamy się zawsze z tym, co głosi Kościół? Jakie są nasze reakcje wobec nauki moralnej głoszonej przez Kościół?

Zakończenie

Kończąc nasze rozważania starajmy się spojrzeć na to drugie przykazanie jako na pomoc Boga dla naszego życia. Nie chodzi tutaj jedynie o zapamiętanie naszych słabości względem tego przykazania, ale trzeba podkreślić, że owo wzywanie imienia Pana Boga ma na celu ukazanie nam właściwej drogi do mądrego i świadomego przyzywania Boga w naszym życiu. Każdy z nas staje przed szansą odkrycia tego skarbu, którym jest modlitwa. Niech się stanie wola Pana Boga, abyśmy mogli uniknąć wielu błędów i być szczęśliwymi. Sam Bóg niech nam dopomaga!

Możliwość komentowania jest wyłączona.