Ks. Robert Kwatek – PIĘKNO BYCIA CZŁOWIEKIEM

Być sobą, to znaczy być mężczyzną, albo kobietą.

1. Pułapka postępowej unifikacji.

Wydawać by się mogło, że rozróżnienie pomiędzy mężczyzną a kobietą jest tak oczywiste, jak pewność tego, która ręka jest prawa, a która lewa. Okazuje się jednak, że w dzisiejszym świecie to, co w naturalny sposób mogłoby wydawać się oczywiste, w praktyce wcale takie nie jest. Współczesna kultura dąży do unifikacji płci. Mężczyznom i kobietom stawia się podobne wymagania pod względem intelektualnym, emocjonalnym, kulturowym, a także zawodowym, co powoduje, że nakreślona przez naturę granica nie jest już tak wyraźna.

Oto, na przykład, w szkole różnice pomiędzy dziewczętami i chłopcami zaznaczają się tylko, gdy klasa schodzi do szatni w sali gimnastycznej, lub gdy ktoś udaje się do ubikacji. Te dwa miejsca są rzeczywiście oddzielne dla dziewcząt i dla chłopców. Poza tym wszystkie wymagania i propozycje, zarówno pod względem intelektualnym jak i wychowawczym są zasadniczo takie same dla obu płci. Podobnie jest na studiach. Nie kształci się i nie wychowuje kobiety jako kobiety i mężczyzny jako mężczyzny. Koedukacja w praktyce okazuje się unifikacją.

Zacierają się także różnice w sposobie mówienia, w zachowaniu i ubraniu chłopców i dziewcząt. Coraz częściej można spotkać dziewczęta z wyglądu i szorstkiego sposobu bycia przypominające chłopców. Nie budzi także większego zdziwienia chłopak udekorowany kolczykami z włosami spiętymi w kucyk. Moda młodzieżowa proponuje szeroki asortyment ciuchów, które mogą być noszone zarówno przejezdną, jak i drugą płeć. Wszystko to robi takie wrażenie, jakby w życiu społecznym nie było już istotne, czy ktoś jest mężczyzną, czy kobietą.

Także w życiu zawodowym – w zakładach pracy – nie ma szczególnych względów dla kobiet. Muszą być równie odporne psychicznie, dyspozycyjne i wydajne co mężczyźni, nawet gdy jako matki opiekują się małymi dziećmi. Równocześnie mężczyźni zdają się być coraz bardziej zagubieni wobec takiej emancypacji. Tracą swoje tradycyjne społecznie pozycje i nie otrzymują nic w zamian. Kobiety wydają się być coraz bardziej niezależne, a mężczyźni czasami już nie potrafią poradzić sobie z odpowiedzią na pytanie o swoją rolę w życiu.

W konsekwencji unifikacja wkracza także w sferę ludzkiej miłości, w życie małżeńskie i rodzinne. W tej dziedzinie przejawy zacierania różnic mają różną skalę: od delikatnego odejścia od wyraźnego podziału ról i funkcji w domu na męskie i kobiece, po bezceremonialne propagowanie, a nawet żądanie równouprawnienia dla związków homoseksualnych.

Pozostańmy jednak w kręgu tradycyjnego rozumienia miłości, małżeństwa i rodziny. Otóż przy tak szerokiej unifikacji sposobu życia mężczyzn i kobiet, natura tym mocniej domaga się zauważenia i pokreślenia istniejących mimo wszystko różnic.

Jak rozpaczliwe wołanie o ratunek wydobywające się gdzieś z głębi ludzkiego wnętrza, tak niektóre zachowania, w krzykliwy swą agresywnością sposób, mają podkreślić i udowodnić kobiecość i męskość. A zatem, kiedy mężczyzna w tym zunifikowanym świecie zauważy i doceni kobietę? Wtedy, gdy w niepohamowany sposób obudzi ona jego pożądliwość. Świat więc tłumaczy sprawę prosto: być kobietą, to znaczy być pożądaną, zdolną do rozbudzenia namiętności. Analogiczne uproszczenie dotyczy męskości. Kiedy, według tak zwanej współczesnej masowej kultury, chłopak okazuje się prawdziwym mężczyzną? Wtedy, gdy jest wybitnie sprawnym kochankiem.

Zauważmy jednak, że według tego sposobu patrzenia na mężczyznę i kobietę cała wartość płci znajduje swoje uzasadnienie tylko w budzeniu pożądania i uprawianiu seksu, bez żadnych dalszych zobowiązań i konsekwencji. Dla potwierdzenia swej kobiecości nie trzeba już być żoną, ani tym bardziej matką. Małżeństwo i macierzyństwo często wręcz są postrzegane jako niepotrzebne komplikacje degradujące kobiecość. Atrakcyjność żony i matki w tych kryteriach oceny jest o wiele niższa niż kobiety niezależnej i żyjącej bez zobowiązań.

Podobnie jest z mężczyznami. W oczach świata ideałem jest notoryczny kochanek, a nie wierny mąż i troskliwy ojciec. Powiedzenie, że ktoś „statusiał” brzmi jakoś obraźliwe – niemal jak obelga. W obawie przed posądzeniem o taką urojoną słabość mężczyzna czuje się niejako zmuszony do nieustannego potwierdzania swej męskości jeśli nie przez faktyczne podboje, to przynajmniej przez pełne wulgarnych skojarzeń i słów pogawędki. To śmieszne, ale w przeciwnym wypadku czuje się tak, jakby zupełnie nie istniał, albo nie był traktowany poważnie w środowisku swoich kolegów.

Wartość płci została więc zdegradowana do atrakcyjności seksualnej. A ponieważ człowiek nie może funkcjonować w oderwaniu od swojej płci, to w konsekwencji wartość człowieka w dzisiejszym świecie także mierzona jest atrakcyjnością i sprawnością seksualną. Czy nie dlatego właśnie w niektórych środowiskach ktoś, kto żyje w czystości postrzegany jest jako gorszy, śmieszny i w pewien sposób ułomny w porównaniu z tymi, którzy od wczesnych lat młodości zaliczają kolejnych partnerów?

Okazuje się, że niepewność własnej tożsamości płciowej może powodować wiele niebezpiecznych konsekwencji. Od samotności, spowodowanej niedorozwojem emocjonalnym, przez przedwczesne podjęcie pożycia seksualnego dla podkreślenia swojej wartości, aż do rozbicia małżeństw i rodzin oraz prób równouprawnienia związków homoseksualnych. Oczywiście takie zjawiska znajdują także swoje odbicie w obniżeniu poziomu życia religijnego w postaci zaniku poczucia wartości małżeństwa i rodziny a w rezultacie także w zaniku poczucia grzechu w zachowaniach przekraczających normę czwartego, szóstego i dziewiątego przykazania. Bóg, który stworzył mężczyznę i kobietę wydaje się niepotrzebny społeczeństwu, które wyprodukowało własny, pozbawiony wyraźnych cech swojej płci, wzór człowieka.

Powstrzymanie narastającego w tych dziedzinach chaosu jest możliwe tylko poprzez przywrócenie i dowartościowanie pełnego znaczenia kobiecości i męskości. Taką szansę daje obraz tożsamości mężczyzny i kobiety utrwalony w Piśmie Świętym zawierającym pierwotny zamysł względem człowieka Pana Boga wyrażony w dziele stworzenia i znajdujący swoje najpiękniejsze spełnienie w Świętej Rodzinie z Nazaretu.

2. „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich”… i miał rację.

Unifikacja płci we współczesnym świecie jest jakim wyzwanie rzuconym w kierunku Pana Boga i jego dzieła stworzenia. Cywilizacja po tysiącach lat postępu zdaje się mówić Panu Bogu, że odmienność, którą wpisał w życie mężczyzn i kobiet, jeśli nie była błędem od samego początku, to na pewno jest zbytecznym obciążeniem we współczesnym świecie.

Przypomina to trochę uznawanie za postęp cyrkową tresurę zwierząt, które dziwacznie przystrojone, w nienaturalnym dla siebie środowisku zmuszone są robić rzeczy budzące zdziwienie i salwy śmiechu. Zmieniając środowisko i sposób zachowania odebrano im tożsamość, co może budzić tylko żal i litość. I tak jak te zwierzęta trzeba by na nowo uczyć życia w naturalnym środowisku, aby prawdziwie były wolne i były sobą, tak i współczesnemu człowiekowi trzeba pokazywać piękno jego płci zapisanej w akcie stworzenia, aby odzyskał poczucie swojej tożsamości i wynikającej z niej godności.

Na pytanie gdzie zostali stworzeni Adam i Ewa odruchowo odpowiadamy, że w raju. Biblijny opis stworzenia człowieka ukazuje jednak odmienność okoliczności, w których na świecie pojawili się mężczyzna i kobieta. Okazuje się, że według drugiego rozdziału Księgi Rodzaju Adam został stworzony jeszcze przed zasadzeniem rajskiego ogrodu, Ewa zaś, gdy ogród ten już istniał. Ten umykający uwadze szczegół jest bardzo istotny dla odmiennej tożsamości mężczyzny i kobiety.

Pierwszym obrazem świata, jaki ujrzał swoimi oczami Adam, była dzika, nieuporządkowana przestrzeń, która dopiero poprzez uprawę miała stać się miejscem właściwym dla życia ludzi. Ewa zaś pojawia się w już w raju, który daje poczucie harmonii i bezpieczeństwa. Ta różnica ujawnia odmienność natury mężczyzny i kobiety. Mężczyzna całym swoim jestestwem, swoją twardością charakteru, siłą fizyczną i wpisanymi w serce predyspozycjami przystosowany został do walki z dziką naturą i przygotowania jej do życia dla ludzi. Stworzona w raju delikatna i wrażliwa na piękno kobieta obdarzona została inną misją. Jej powołaniem jest wypełnienie tej przygotowanej przestrzeni życiem, poprzez zrodzenie i wychowanie potomstwa.

W tych bliskich, a jednak odmiennych rolach, mężczyzna i kobieta czują się prawdziwie sobą. One determinują cały zróżnicowany płcią sposób myślenia, odczuwania i działania. Odmienność ta jednak wcale nie musi i nie powinna prowadzić do wzajemnego odrzucenia, lecz może stanowić doskonałe uzupełnienie poprzez specyficzną dla każdej płci miłość.

W dobie unifikacji poważnym problemem staje się zrozumienie i przyjęcie prawdy, że mężczyzna i kobieta kochają w różny sposób. Niestety nieporozumienia w tym względzie zazwyczaj prowadzą do narzucenia, podporządkowania i uzależnienia od swojej wizji miłości, jednej strony przez drugą. Stąd problem samotności i niedowartościowania kobiet w małżeństwie sprowadzonych przez dominację mężów do roli tak zwanej „kury domowej”. Stąd także żałosny obraz „pantoflarza” zdominowanego przez żonę. Jak ustrzec się przed taką nieudaną wizją miłości, która dziś tak powszechnie zniechęca i odstrasza młodych od małżeństwa i rodziny?

Trzeba pamiętać, że w serce mężczyzny wpisane są trzy pragnienia, których nie noże się wyrzec, gdyż groziłoby to właśnie krzywdą utraty poczucia swej tożsamości. Niezbywalnym pragnieniem mężczyzny jest stoczyć walkę, przeżyć przygodę i uratować piękną kobietę. W tych trzech dążeniach realizuje się męski charakter miłości.

Mężczyzna odkrywa siebie i jednocześnie dojrzewa, gdy może przez walkę pokonywać przeciwności i ujarzmiać naturę budując podległy sobie świat cywilizacji. Czuje się sobą, gdy przeżywa przygodę odkrywania nowych przestrzeni ziemi i kosmosu, nowych prawd i zasad w każdej dziedzinie nauki. Jednak wszystkie te prace i działania nabierają dla niego sensu i znaczenia wtedy, gdy może poprzez nie w pewien sposób uratować, – to znaczy dać bezpieczne miejsce do życia – wybrankę swego serca. Stąd też mężczyzna nie przestaje kochać swojej kobiety, gdy z dala od domu oddaje się pasji swego życia. Jego fizyczna nieobecność wcale nie musi oznaczać niepamięci, a tym bardziej zaniedbania miłości. Przeciwnie, jego miłość tym mocniej będzie wyrażona w trosce i czułości wobec kobiety w spotkaniu, jeśli będzie miała szansę wcześniejszego uzasadnienia w podjętej i solidnie wykonanej pracy.

W doświadczeniu kobiety miłość również wiąże się z pasją życia, która spełnia jej pragnienia i jednocześnie odpowiada pragnieniom mężczyzny, ale przebiega jakby w odwróconym porządku. Pragnieniem kobiety jest przede wszystkim być piękną, ale kobieta chce być piękną właśnie po to, aby być wartą walki, jaką gotów jest stoczyć w swym życiu mężczyzna. Ona także pragnie przeżyć odkrywczą przygodę, ale to przeżycie jest o tyle ważne i cenne, o ile związane jest z miłością do mężczyzny.

Mężczyzna obdarzony miłością kobiety powinien pamiętać, że jej miłość będzie się wyrażała przede wszystkim troską o własne piękno, co niekoniecznie musi być jej próżnością. Ta kobieca troska roztacza się także na jej świat, czyli na miejsce, w którym przyjmuje miłość mężczyzny i obdarza go nowym życiem dziecka. Stąd jej zabieganie o wygląd i wygodę domu wcale nie musi być wyrazem wyrachowanego materializmu. Dla kobiety zwieńczeniem miłości jest czuła bliskość ukochanego, której przedłużeniem jest życie dziecka. Stąd też poświęcenie czasu i sił opiekuńczej trosce o dziecko wcale nie musi oznaczać zapomnienia i odtrącenia czułej miłości mężczyzny.

Tak zatem, jeśli prawdą jest ukazujące odmienność tożsamości mężczyzny i kobiety powiedzenie, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, to przecież możliwe jest ich bezpieczne i piękne współistnienie w jednym i tym samym układzie planet, w którym Słońcem jest miłość.

3. Dzieci Boże są także dziećmi swoich rodziców i tego świata.

Zaplanowana i skonstruowana w akcie stworzenia tożsamość mężczyzny i kobiety, choć wzajemnie odmienna, okazuje się umożliwiać stworzenie spójnego związku miłości, w którym obydwoje odnajdą dopełnienie swoich możliwości i pragnień. Niestety musimy pamiętać, że ludzka natura została zraniona przez grzech, a przez to także doznała uszczerbku tak pięknie zamierzona przez pana Boga tożsamość mężczyzny i kobiety. Przychodzimy na świat już obarczeni tym błędem i dodatkowo wzrastamy w środowisku także doświadczającym jego skutków. Człowiek nie zostaje bezpośrednio stworzony przez Pana Boga, lecz jego życie jest współtworzone przez rodziców i środowisko dojrzewania.

Człowiek kształtuje swoją tożsamość w oparciu o wrodzone predyspozycje, ale także dzięki wzorcom zachowań otoczenia, w którym żyje.

To ojciec pokazuje swemu synowi wzór męskiego zachowania. To on jest przewodnikiem wprowadzającym dziecko w świat męskich pragnień, przeżyć i relacji z otoczeniem. On, poprzez swoje odniesienie do żony, dokonuje pierwszego zapisu w chłopięcej pamięci i psychice, kim dla mężczyzny jest kobieta, czy jest godna szacunku, troski i czułości, czy nie. On, poprzez zaangażowanie w pracę, przekazuje doświadczenie spełnienia lub jego braku w wypełnianiu, lub zaniedbaniu, podjętych obowiązków. On, poprzez swoją twórczą ciekawość świata, albo jej brak, odkrywa, albo zakrywa przed synem znaczenie, wartość i piękno przygody. To ojciec, podejmując walkę z przeciwnościami i trudnościami losu, wpaja swemu potomkowi cnotę męstwa, albo jej przeciwieństwo, w podejmowaniu decyzji dla dobra własnego i ludzi, za których czuje się odpowiedzialny. Dlatego największą nagrodą dla mężczyzny i potwierdzeniem własnej wartości jest uznanie w oczach syna. Jego brak oznacza życiową porażkę.

Podobnie też wzorcem kobiecości dla córki jest jej matka. To ona przekazuje wrażliwość na piękno i wartość kobiecości, jeśli potrafi być piękną i szczęśliwą w swej roli kobietą. Matka może także zniszczyć to poczucie, gdy nawet podświadomie manifestuje poczucie krzywdy z powodu swej kobiecości. To ona uczy relacji do mężczyzn poprzez swój sposób bycia wobec męża. To matka przekazuje wiedzę o świecie, jako miejscu przyjaznym dla ludzi, w którym ponad wszystko liczy się właśnie człowiek. Także jej praca zawodowa może być informacją, że pracuje się dla dobra ludzi, albo tylko dla siebie. To matka wpaja swej córce miłość do domu, jako środowiska życia, jeżeli jest to rzeczywiście jej środowisko, które tworzy swoją pracą i wypełnia uczuciem.

Podobną rolę w kształtowaniu tożsamości mężczyzn i kobiet u dzieci i młodzieży odgrywa otoczenie. Jesteśmy także dziećmi kultury naszych czasów. Filmy, programy telewizyjne, artykuły w czasopismach, w których występują pozytywni, bądź negatywni bohaterowie w męskich i kobiecych rolach, wpajają wszystkim, a szczególnie młodemu pokoleniu takie, a nie inne wzorce zachowań. Dla dziecka i młodego człowieka taki obraz zawsze będzie odbiciem rzeczywistości, wzorcem do naśladowania. Chłonna wrażliwość młodych ludzi nie zawsze potrafi sklasyfikować roli aktora jako wymyślonej fikcji. Stąd postacie z filmu lub programu telewizyjnego staja się idolami, których słowa i zachowania są bezkrytycznie naśladowane.

Wobec świadomości, jak wiele zła może być w sposób celowy lub mimo woli przekazane młodemu pokoleniu w tych naturalnych i kulturowych wzorcach, powstaje pytanie, co można i należy zrobić, dla uniknięcia powielania błędów osób dorosłych w życiu dzieci. Odpowiedź daje nam sam Pan Bóg, poprzez historię przyjścia na świat Swego Syna Jezusa Chrystusa.

4. Święta Rodzina z Nazaretu.

Syn Boży miał przyjść na świat rodząc się jako dziecko w ludzkiej rodzinie. Zanim jednak do tego doszło Pan Bóg przygotował mu warunki najlepsze z możliwych poprzez ludzki wysiłek i swoją łaskę. I właśnie te dwa współdziałające ze sobą elementy są nieodzowne w kształtowaniu dobrego wzorca życia dla dzieci i młodzieży.

Jezus był prawdziwym człowiekiem, prawdziwym mężczyzną i tego ludzkiego męskiego życia musiał się nauczyć od swoich ziemskich Rodziców. Święty Józef nie był biologicznym ojcem Jezusa, ale na pewno był najlepszym wzorem mężczyzny, z którego Syn Boży czerpał przykład do naśladowania w kształtowaniu swej męskiej tożsamości. Maryja była prawdziwą Matką, ale Jej macierzyństwo wynikało z działania łaski Bożej. To współdziałanie daru Boga i ludzkich wysiłków jest wzorem miłości rodzicielskiej.

Warto pamiętać, że Józef, w odróżnieniu od Maryi, nie był wolny od grzechu pierworodnego. Musiał więc borykać się – jak my wszyscy – z jego konsekwencjami. Okazuje się jednak, że przez wiarę i wysiłek pracy nad sobą jego samego, a także zapewne jego przodków, wrodzona skaza grzechu została tak umniejszona, że Józef został uznany za sprawiedliwego. Wiara dała mu oparcie w przyjętych przez posłuszeństwo Przykazaniach Bożych. Józef był przecież wierzącym i praktykującym Żydem. Ludzki wysiłek włożony w przestrzeganie Prawa Bożego przyniósł więc oczekiwane efekty w postaci prawości i czystości serca tego mężczyzny.

Maryja zaś została uchroniona przed skażeniem przez zło grzechu dzięki łasce Niepokalanego Poczęcia. To dar Odkupienia, którego i my doznajemy dzięki sakramentom świętym. Nie oznacza to wcale, że nie była Ona jako człowiek kuszona do zła, a jednak z pomocą laski pozostała w niewinności. Okazuje się, że łaska Odkupienia przyjęta i wykorzystana przez ludzki wysiłek w dążeniu do sprawiedliwości może zaowocować takim życiem, które będzie dobrym wzorcem dla przyszłych pokoleń.

Jest takie powiedzenie, że wychowanie własnych dzieci należy zacząć dwadzieścia lat przed ich narodzeniem. To prawda. Chcąc przekazać swojemu potomstwu jak najlepszy start trzeba pracować nad sobą i wykorzystywać dar łaski. Mówiliśmy już wcześniej o potrzebie uzdrowienia historii swojego życia przez sakrament pokuty. Dotyczy to także tych wszystkich sytuacji, w których zniekształcone zostały wzorce męskiego i kobiecego zachowania przez naszych przodków. Nasz ludzki wysiłek w tym względzie jest także nieodzowny. Pamiętajmy bowiem, że jeśli mamy być zbawieni, to będziemy zbawieni jako mężczyźni i jako kobiety. Płeć jest darem, przez który także ma się dokonywać nasze uświęcenie. Świętość nie jest wyobcowana z płci. Świętość to sprawiedliwe życie mężczyzn i kobiet. To wypełnienie zadania, które otrzymaliśmy jako powołanie do życia zgodnie ze swoją tożsamością.

Możliwość komentowania jest wyłączona.