Ks. Robert Kwatek – TAJEMNICA EUCHARYSTII

Własne miejsce za stołem

Ostatnie rozważanie na temat poszczególnych części Mszy świętej skończyliśmy na ukazaniu znaczenia aktu ofiarowania. Jest ono wyrazem naszego dziękczynienia za wszystko, co Pan Bóg uczynił dla nas przez swojego Syna Jezusa Chrystusa. Tylko w postawie dziękczynienia jesteśmy właściwie usposobieni do złożenia ofiary ze swojego życia i do włączenia jej w Ofiarę Chrystusa.

Powiedzieliśmy także, że Pan Bóg przyjmując dar naszego życia w znaku chleba i wina nie zawłaszcza go dla siebie. Chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Chrystusa, które następnie są nam podane jako pokarm zawierający nadprzyrodzony dar życia Bożego. Trzeba mieć świadomość, że od momentu ofiarowania, w którym składamy nasze dary, mamy swój udział w Ofierze i Uczcie. Mamy w tej tajemnicy swoje specjalne miejsce. Od tego momentu Chrystus odsłania nam tajemnicę naszej godności i znaczenie naszego wyróżnienia.

Chwila przeistoczenia jest centralnym wydarzeniem całej Mszy świętej. Tradycja liturgiczna uczyniła z tego momentu okazję do publicznej adoracji Ciała i Krwi Chrystusa. W ten sposób samo przeistoczenie zostało niejako ukryte w gestach towarzyszących adoracji. Wszyscy oczekują na dźwięk dzwonka, a następnie klękają. Więcej uwagi poświęca się w tym momencie gestowi podniesienia, chwili milczenia i pokłonowi, który składa się tuż po tym jak kapłan opuszcza dłonie z hostią bądź kielichem, niż samym słowom konsekracji. Czasami nawet używa się zamiennie nazwy podniesienie na określenie tego obrzędu, którego istotą jest przeistoczenie. To pozostałości średniowiecznych form kultu, który kładł nacisk na adoracyjne podejście do Eucharystii. Skoro jednak mamy rozważyć Mszę świętą jako Ucztę, w której karmimy się Ciałem Chrystusa i pijemy Jego Krew, musimy odkryć na nowo znaczenie przeistoczenia.

W czasie Ostatniej Wieczerzy Pan Jezus biorąc do rąk chleb, błogosławiąc go, a następnie podając uczniom powiedział: Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy. Gdy podawał im kielich również powiedział: Bierzcie i pijcie z niego wszyscy. Jezus nie wezwał swoich uczniów do adoracji lecz do uczestniczenia w uczcie. Nie powiedział: Padnijcie teraz na kolana i oddajecie pokłon. To było przeistoczenie, choć nie było tam gestu podniesienia.

Odkrywając znaczenie jakie nadał przeistoczeniu Pan Jezus trzeba dostrzec jego trzy istotne elementy. Po pierwsze obecność samego Chrystusa w osobie kapłana. Po drugie pozostawienie na ołtarzu Jego Ciała i Krwi jako pokarmu. Po trzecie trzeba usłyszeć Jego wezwanie do spożywania tego pokarmu. Gest podniesienia konsekrowanych postaci usunął w cień pierwszy i trzeci element przeistoczenia i skoncentrował uwagę wszystkich na samej obecności Chrystusa w Ciele i Krwi na ołtarzu. Tymczasem sens i wielkość Uczty Eucharystycznej można odkryć wtedy, gdy dzięki wierze zobaczy się i usłyszy, że to sam Chrystus obecny w osobie kapłana za każdym razem dokonuje tego przeistoczenia i to sam Chrystus zaprasza wszystkich na przygotowaną przez siebie Ucztę.

Dostrzeżenie obecności Chrystusa w osobie kapłana jest niezwykle istotne, gdyż dopiero w ten sposób możemy zrozumieć, że On sam, tak samo jak w Wieczerniku, oddaje Siebie swoim przyjaciołom. Widząc tylko ludzki wymiar posługi kapłana przy ołtarzu można pomylić rangę tego zaproszenia. Widząc Chrystusa odkrywamy także naszą godność. Oto On nazywa nas swoimi przyjaciółmi. Oto On zaprasza nas do stołu. Oto On sam przygotowuje Ucztę i zaprasza do jej spożywania.

Współczesne potrzeby duszpasterskie spowodowały, że wierni patrzą na kapłana przede wszystkim od strony jego ludzkich walorów. Księża wezwani są obecnie do prowadzenia wielu rozmaitych działań dla dobra wspólnoty Kościoła. Potrzeba obecnych czasów niejednokrotnie zmusza kapłanów by byli niemal specjalistami w wielu czysto świeckich dziedzinach. Tymczasem te wszystkie dziedziny zaangażowania mogą być tylko marginalnym dodatkiem do tej tajemnicy, którą jest obecność Chrystusa w osobie kapłana podczas sprawowania liturgii.

Właściwie w przygotowaniu do liturgii, a szczególnie momentu przeistoczenia kapłan powinien niejako wyrzec się wszystkich swoich ludzkich walorów i sprowadzić je na dalszy plan, aby sam miał świadomość swojej wyjątkowej roli i aby mógł ją ukazać wiernym. To przygotowanie kapłana jest ważne z tej racji, że sam Bóg będzie posługiwał się nim, uobecniając Wieczernik. O ile w obrzędzie ofiarowania kapłan reprezentuje przed Bogiem ludzi, o tyle w przeistoczeniu, stając przed ludźmi występuje w imieniu Boga. Dlatego kapłan musi być wybrany przez Boga. To wyjątkowy zaszczyt, z którym nic nie może się równać.

Przepiękne świadectwo na ten temat daje współczesna mistyczka i wizjonerka z Boliwi Catalina Rivas. Oto jak opisuje ona swoje duchowe spotkanie z Matką Bożą i Chrystusem w czasie obecności na Mszy świętej: Potem zobaczyłam Matkę Bożą, dokładnie po prawej stronie arcybiskupa, krok za celebransem. (…)Najświętsza Panna, ze złożonymi rękoma, spoglądała uważne i z szacunkiem na celebransa. Mówiła do mnie stamtąd, ale cicho, prosto do serca, nie patrząc na moją twarz: Dziwi Cię, że widzisz mnie stojącą za arcybiskupem, nieprawdaż? Tak właśnie powinno być… Z całą miłością, jaką mój Syn mi daje, nigdy nie dał mi godności, jaką obdarzył kapłanów – daru kapłaństwa do uobecniania codziennego Cudu Eucharystii. Z tego powodu, czuję głęboki szacunek dla księży i cudu, jaki Bóg czyni przez ich posługę. To właśnie zmusza mnie do klęknięcia tutaj, za nimi.(…) Celebrans wypowiedział słowa Konsekracji. Choć był człowiekiem normalnego wzrostu, nagle zaczął rosnąć i wypełniać się nadnaturalnym światłem, które otoczyło go i przybrało na sile wokół twarzy. Z tego powodu nie mogłam dostrzec Jego rysów. Kiedy podniósł Hostię, zobaczyłam jego ręce. Na ich wierzchniej stronie miał jakieś znaki, które emanowały światłem. To był Jezus! W tym momencie Hostia zaczęła rosnąć i stała się wielka. Na Niej ukazała się cudowna twarz Jezusa spoglądającego na swój lud. ( Cytat za czasopismem „Miłujcie się”, 3/2004)

Smutne są te wspólnoty wiernych, które odrzucają kapłana z powodu jego starości, niedołęstwa spowodowanego chorobą, a czasem ludzkiej słabości czy grzechu. Nie chcą, by ich reprezentował kompromitujący się człowiek. Tymczasem Bóg często zgadza się na to, by reprezentował go człowiek słaby. Bóg zgadza się na to, gdyż wie, że słabość człowieka nie kompromituje Boga. On potrafi przemówić do swego ludu nawet przez słabych i ułomnych. Tacy ludzie, mając świadomości swej ułomności, często mniej zasłaniają sobą Pana Boga niż ci, którzy polegają na wielkich możliwościach swego człowieczeństwa. Umiejętność spojrzenia na kapłana oczami wiary wymaga pewnej dojrzałości religijnej, pewnego wychowania w tym kierunku, aby nie człowiek był widziany i chwalony na pierwszym miejscu lecz Jezus Chrystus.

Zrozumienie i dostrzeżenie prawdy, że to sam Chrystus posługuje się kapłanem, że to jest człowiek wybrany, który w czasie przeistoczenia oddaje Chrystusowi swoje ręce, oczy, usta, by zebrani w świątyni wierni mogli przeżyć tajemnicę Wieczernika, jest istotne dla właściwego przeżycia znaczenia tej chwili spotkania. W tym momencie kapłan jest wobec ludzi przedstawicielem Chrystusa, a naśladując Jego gesty i wypowiadając Jego słowa dokonuje Jego dzieła. Chleb w rękach kapłana zamienia się nie w ciało kapłana, lecz w Ciało samego Chrystusa. Przeistoczenie jest Pamiątką Ostatniej Wieczerzy, lecz nie w znaczeniu wspomnienia historycznego ale uobecnienia tamtego wydarzenia w obecnym miejscu i czasie.

Właśnie obecność Chrystusa w konsekrowanych postaciach Chleba i Wina jest drugim istotnym elementem przeistoczenia, z którego koniecznie trzeba sobie zdawać sprawę. Najpierw trzeba zauważyć, że Pan Bóg nie dokonuje wymiany darów, lecz ich przemiany. Ta na pozór mała różnica ukazana w różnicy pomiędzy słowami wymiana i przemiana w rzeczywistości jest bardzo wymowna i bardzo ważna.

Wymowne i ważne jest, że Chrystus wykorzystuje do uobecnienia siebie na ołtarzu te dary, które przynoszą ludzie. Chrystus stawia na stole swój Boski pokarm. Nie podaje jednak jakiegoś dodatkowego pokarmu przygotowanego potajemnie na zapleczu, lecz ten chleb, który jest pokarmem dla ludzkiego ciała. Ten sam chleb staje się z Jego woli pokarmem dla duszy. Pokarmem nadprzyrodzonym dla życia wiecznego. Jest to znak szacunku ze strony Pana Boga dla darów ziemi i człowieka. Przez ten wybór, którego dokonał Chrystus warto uczyć się właściwej miary szacunku dla tego, co jest darem ziemi i owocem ludzkiej pracy. Szacunek dla rzeczy materialnych, szacunek dla ludzkiej pracy ma swój początek i najwznioślejszy finał właśnie w akcie przeistoczenia.

Warto w Eucharystii dostrzec także niepojętą pokorę Jezusa. Będąc Bogiem, najpierw dla nas stał się Człowiekiem. W ten sposób został poddany wszystkim doświadczeniom i ograniczeniom jakimi obciążony jest człowiek z powodu swej cielesności. Jezus żyjąc na ziemi doświadczał zmęczenia, głodu, pragnienia, bólu i wreszcie doświadczył udręki w konaniu i śmierci na krzyżu. Ale będąc Człowiekiem sam decydował o swej sytuacji i zawsze nad nią panował. Nawet męka i śmierć dokonywały się za Jego wolą. Nie trzeba nam przypominać, że konanie Chrystusa odczytujemy jako wyraz niezwykłej miłości do nas właśnie dlatego, że mógł On w każdym momencie przerwać swoją udrękę. Z miłości do nas pozostał na krzyżu aż do śmierci.

Jednak w Eucharystii, pozostając po przeistoczeniu na ołtarzu pod postaciami Chleba i Wina, Chrystus oddaje się całkowicie ludzkiemu działaniu. Jak śpiewamy w jednej z pieśni, jest obecny w kruszynie Chleba, który przez Jego obecność nie zmienia swych właściwości fizycznych. Jest delikatny, kruchy i bezwładnie oddany woli człowieka. Biorąc ten Chleb w swoje ręce człowiek może z nim zrobić wszystko. Nawet małe dziecko może skruszyć Hostię w swojej rączce. Stąd przyjęcie Komunii musi być poprzedzone odpowiednim wychowaniem polegającym na wtajemniczeniu i kształtowaniu postawy szacunku. Obecność Chrystusa właśnie pod postacią Chleba jest jednym z największych wyznań miłości Boga względem nas.

I właśnie na miłości Boga względem nas trzeba się skoncentrować przeżywając moment przeistoczenia. Bez kontekstu miłości nie zrozumiemy bowiem słów kapłana wypowiadanych bezpośrednio po konsekracji: Oto wielka tajemnica wiary. Trzeba we wszystkich wcześniejszych obrzędach Mszy świętej, aż do tego momentu w którym Chrystus tak się uniża, że pozostaje w znaku Chleba, widzieć Jego wolę i działanie miłości względem ludzi. Tylko w kluczu miłości można zrozumieć słowa kapłana Oto wielka tajemnica wiary jako zaproszenie do Uczty, czyli do spożycia Ciała Chrystusa. Inaczej bowiem nie moglibyśmy odpowiedzieć: Głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale. Nie można wykonać tego, co zapowiadają te słowa nie mając Chrystusa w swym sercu. Trzeba więc najpierw spożyć Jego Ciało aby rzeczywiście głosić, wyznawać i oczekiwać.

Spojrzenie oczami wary na moment przeistoczenia i odczytanie go w kontekście zaproszenia na Ucztę wprowadza nas w zrozumienie wyjątkowego miejsca jakie zajmujemy w liturgii Eucharystii. W tym momencie możemy zrozumieć wielkość wyznania Chrystusa: Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. (J 15,15) Jesteśmy nazwani przyjaciółmi i zaproszeni do szczególnego udziału w życiu Chrystusa. Tylko z perspektywy tej przyjaźni można w pełni zaangażować swoje serce i duszę w następne wydarzenia w czasie Uczty Eucharystycznej.

Ktoś określił przyjaźń jako patrzenie w jednym kierunku. To powiedzenie doskonale spełnia się właśnie w Eucharystii. Obecny wśród przyjaciół Chrystus nie zatrzymuj uwagi na sobie. Jego życie jest uwielbieniem Ojca. Pragnie zatem aby wszyscy oddali cześć Ojcu i dziękowali za Jego dzieła. Całość planu stworzenia, zbawienia i uświęcenia człowieka jest planem Ojca, a Syn jest doskonałym wykonawcą. Ojciec pragnie zgromadzić swoje dzieci w swoim domu w niebie, a Uczta Eucharystyczna jest przedsmakiem tego spotkania.

Dlatego po akcie przeistoczenia Chrystus stopniowo podnosi nasze serca i kieruje nasz wzrok w stronę Ojca. Wspominamy wielkie dzieła Boże wypełnione z woli Ojca przez Syna – śmierć, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie, założenie Kościoła i to, co przez Kościół dokonuje On w świecie. Punktem docelowym jest tu wyznanie: Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie, Tobie, Boże Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelka Cześć i chwała. Chrystus wprowadza nas przed oblicze swego Ojca, abyśmy razem z Nim dokonali uwielbienia. Jesteśmy włączeni w wielkie dzieło miłości Syna wobec Ojca.

W tym miejscu następuje modlitwa Ojcze nasz. Stojąc wraz z Chrystusem przed obliczem Boga Ojca ośmielamy się mówić Ojcze… Bardzo istotne jest właśnie takie wprowadzenie do tej modlitwy. Nie powinniśmy zmieniać tego wprowadzenia na słowa ośmielamy się modlić. Jest bowiem różnica pomiędzy modlitwą do Boga a możliwością mówienia do niego Ojcze. Modlić może się każdy człowiek. Modli się także wszelkie stworzenie na ziemi. Także aniołowie w niebie oddają cześć Bogu w modlitwie. Jednak spośród wszystkich stworzeń widzialnych i niewidzialnych tylko chrześcijanin ma prawo mówić do Boga Ojcze…

Ponadto trzeba pamiętać, że Pan Jezus użył zwrotu Abba, który należy przetłumaczyć bezpośrednio jako zawołanie Tatusiu. To wyraźnie ukazuje wyniesienie człowieka do niezwykłej sytuacji bliskości wobec Pana Boga. Już sam ten fakt pozwala nam odkryć zasadniczą prawdę związaną z Ucztą Eucharystyczną. Modlitwa Ojcze nasz wypowiedziana właśnie w tym miejscu Mszy świętej wyraża pełną gotowość przystąpienia do Uczty. Jest ona wyrazem całkowitej zgody na przynależność do wspólnoty dzieci Bożych. Modlitwa ta wyraża słowami prawdę, którą za chwilę spełni dar Komunii świętej.

Komunia święta jest ona zapowiedzią Uczty w Królestwie niebieskim. Jezus Chrystus jest tam Gospodarzem i On zaprosi nas do zajęcia miejsca przy stole. Eucharystia jest przedsmakiem tajemnicy nieba. Żeby ją zrozumieć trzeba dostrzec trzy prawdy. Pierwsza, to ojcowski dom. Każdy człowiek nosi w sercu tęsknotę za domem, jako miejscem bezpiecznym, trwałym i pełnym miłości. Niebo jest takim rodzinnym domem, w którym przyjmuje nas Ojciec.

Druga prawda mówi nam, że każdy człowiek ma w tym domu przygotowane dla siebie mieszkanie. Zapewnił nas o tym sam Chrystus mówiąc: Idę przygotować wam miejsce (…) w domu Ojca mego jest mieszkań wiele.

Trzecia prawda to zapewnione miejsce przy stole. Dom Ojca w niebie to dom rodzinny. W tym domu jest stół przy którym gromadzą się wszyscy domownicy. Każdy ma tam wyznaczone miejsce. Zapowiedzią uczty w niebie jest Eucharystia. Ołtarz, przy którym się gromadzimy, jest miejscem, w którym uobecnia się tajemnica życia nadprzyrodzonego. To jest stół należący do nieba. Przy tym stole także każdy ma wyznaczone miejsce. Jeśli ktoś – zaproszony w niedzielę na ucztę przez samego Chrystusa – nie przyjdzie i nie zajmie swojego miejsca to pozostaje ono puste. Jest wtedy świadectwem zerwania więzi miłości z Ojcem i z całą wspólnotą.

Tej nieobecności nie można usprawiedliwić samemu. Taka próba wytłumaczenia się jest nietaktem, wręcz obrazą Gospodarza. Gospodarz może wytłumaczyć nieobecnego wtedy, gdy człowiek jest chory, gdy służy swoją pracą innym i rzeczywiście nie ma możliwości przybycia na ucztę. Dziecko dobrze wie, że Ojciec nie będzie miał za złe nieobecności z powodu choroby, albo z powodu posługi miłości i miłosierdzia względem bliźnich. Jeśli człowiek sam zaczyna się tłumaczyć to znak, że doskonale zdaje sobie sprawę ze swego zaniedbania i próbuje słowami odwrócić od niego uwagę Gospodarza. Takie zachowanie jest śmieszne i obraźliwe w relacji do Pana Boga.

Opuszczenie Mszy świętej z błahego powodu jest znakiem zanikającej wiary. To znak zlekceważenia Ofiary Chrystusa, miłości Ojca i wreszcie całego Kościoła, całej wspólnoty. Lekceważenie jest świadectwem braku świadomości, jest świadectwem nieznajomości Boga, nieznajomości Chrystusa i Kościoła. Jest także zlekceważeniem samego siebie. Mamy bowiem w tej wspólnocie wyznaczone własne miejsce. Pozostawienie go pustym oznacza, że nie chcemy zaproponowanej nam godności.

Relacja do Eucharystii, a szczególnie do Komunii świętej jest świadectwem rozwoju duchowego. Poziomem minimum to Komunia przyjęta raz w roku w okresie wielkanocnym. Ktokolwiek rezygnuje z tej Komunii świętej, sam wyłącza się z życia Kościoła. Ta rezygnacja jest równoznaczna z grzechem ciężkim.

Życie religijne rozwija się prawidłowo, gdy chrześcijanin uczestniczy w Eucharystii w każdą niedzielę. Ta praktyka przy zachowaniu życia zgodnego z Przykazaniami Bożymi pozwala zachować jedność duchową z Panem Bogiem i Kościołem w każdym dniu. To drugi etap i niejako drugi stopień rozwoju pobożności.

Trzeci etap to obecność na Mszy świętej i przyjęcie Komunii w dni powszednie. Jest to świadectwo wzrastającej potrzeby serca, rosnącej tęsknoty za Chrystusem. Ten etap zazwyczaj przechodzi w praktykę codziennego uczestnictwa w Eucharystii i Komunii świętej.

Na życie człowieka trzeba spojrzeć jak na drogę wiodącą w jednym kierunku – ku niebu. Każdy dzień, tydzień, miesiąc i rok są niepowtarzalne. Czas życia mija, a my nieuchronnie przybliżamy się do chwili, w której otrzymamy zaproszenie na ucztę w Królestwie życia wiecznego w niebie. Pamiętajmy, że mama tam przygotowane swoje miejsce, ale bez naszego osobistego zaangażowania może ono pozostać puste, taj jak czasem puste są miejsca przy stole w czasie niedzielnej Eucharystii. Obdarowani tak wielką miłością nie zamykajmy naszych serc i nie wykluczajmy się sami ze wspólnoty świętych, do której zaprasza nas Bóg.

Możliwość komentowania jest wyłączona.