Ks. Robert Kwatek – TAJEMNICA EUCHARYSTII

Słuchać jak uczniowie.

Liturgia słowa jest jedną z głównych części Mszy świętej. W niej odczytywane są teksty Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu. Sercem liturgii słowa jest Ewangelia. Po niej następuje homilia lub kazanie, które wyjaśnia i pomaga w przyjęciu nauki zawartej w odczytywanych tekstach. Jaki jest cel lektury i rozważania słowa Bożego? Na co powinien nastawić się uczestnik Mszy świętej? Jak mamy słuchać słowa Bożego? Jak je przyjmować?

Człowiek zawsze staje przed problemem poznania drugiej osoby. „Kim jesteś?” – pytamy intuicyjnie, gdy stajemy przed bliźnim. Jest to problem zaufania, a w rezultacie zawierzenia siebie komuś, kto pojawia się w naszym życiu. Cała historia ludzkich kontaktów, ludzkiej znajomości, przyjaźni, miłości i szczęścia, ale także historia konfliktów, zdrady, samotności i ludzkich nieszczęść zawiera się w umiejętności znalezienia odpowiedzi na pytanie „Kim jesteś?”. To pytanie nieuchronnie trzeba postawić i znaleźć na nie odpowiedź zanim powierzy się drugiemu człowiekowi cokolwiek, a tym bardziej zanim powierzy mu się największe swoje dobro, czyli samego siebie.

Drogą do poznania drugiego człowieka jest słowo. Słowo jest bramą, przez którą można wejść do duchowego wnętrza osoby. Nawet samych siebie poznajemy poprzez słowo, to które rodzi się w naszym sercu i umyśle, to które wypowiadamy do innych, lub pozostawiamy w zakamarku myśli i pamięci. Jeśli chcemy cokolwiek dowiedzieć się o sobie lub innych trzeba poznać słowa, którymi ten człowiek się posługuje i znaczenie jakie im nadaje. Ktoś, kto nie szanuje słów, nie jest wart uwagi i zaangażowania. Tę prawdę można by ująć w prostej zasadzie: Powiedz słowo, a powiem ci, kim jesteś.

Wartość i znaczenie słowa w najdoskonalszy sposób wyraził sam Bóg. Syn Boży to przecież Słowo, które stało się ciałem. Święty Jan dokonując tego mistycznego odkrycia zapisał nam w pierwszych słowach swej Ewangelii tajemnicę: Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.(J 1,1-3) Nic dziwnego zatem, że Bóg pragnąc zjednoczyć się z człowiekiem i obdarować go sobą, uczynił to poprzez słowo. We Mszy świętej, która jest darem życia Bożego udzielanego człowiekowi, nie mogło zabraknąć Jego Słowa. W ten sposób On sam daje nam siebie.

Trzeba jeszcze koniecznie wiedzieć, że słowo czytane w czasie Liturgii ma wyjątkowe znaczenie. Liturgia jest działaniem samego Boga, a zatem Jego słowo odczytywane podczas Mszy świętej jest obecnością i działaniem Boga względem uczestników. Przez swoje słowo Bóg nieustannie nas stwarza, powołuje do świętości, oczyszcza, uzdrawia, upomina, nawraca i obdarowuje łaską. Jest ono Jego narzędziem współpracy z człowiekiem w dziele zbawienia i uświęcenia. Ponieważ Pan Bóg niczego nie chce czynić bez naszej zgody, najpierw informuje nas o swoim zamiarze działania i czeka na nasza zgodę. Na tym polega słuchanie, rozumienie i przyjęcie słowa. Decyzja należy do człowieka. Każdy może odpowiedzieć Bogu „tak”, lub „nie”.

Niewątpliwie najpiękniejszym przykładem słuchania i odpowiedzi na słowo Boże jest postawa Maryi w Zwiastowaniu. W krótkim dialogu z Aniołem wypełnia się całe zaangażowanie z jej strony, aż po ostateczne „Oto ja, służebnica Pańska. Niech mi się stanie według twego słowa”.(Łk 1,38) Maryja jest wzorem, mistrzynią w szkole słuchania słowa Bożego. Pan Jezus później, w czasie swojej działalności, zaprosił do tej szkoły także swoich uczniów.

Zostać uczniem Pana Jezusa oznacza podjąć naukę słuchania słowa Bożego. To znaczy o wiele więcej niż nauczyć się rozumieć oraz pamiętać słowa i treść, którą ze sobą niosą. Nauka Ewangelii nie jest tylko nauką o historii życia i działalności Pana Jezusa. Ona ma na celu wychowanie do wierności Bogu. Być uczniem w szkole słowa Bożego, w szkole Ewangelii, oznacza przyjąć Jezusową koncepcję wychowania. Jezus bowiem nie uczy teorii, lecz przez naukę umiejętności przyjęcia słowa pokazuje zasady życia.

Stąd wynikają nasze trudności w korzystaniu z Liturgii słowa we Mszy świętej. Wydaje się nam, że skoro rozumiemy polskie słowa, to zrozumiemy też naukę Ewangelii czytaną po polsku. Wydaje się, że słuchając tyle razy w życiu opisów ewangelicznych wiemy o Panu Jezusie już wszystko. Pewne motywy, pewne sceny i wypowiedzi tak często się powtarzają, że lektura i jej słuchanie wydają się nudne. Znamy tekst Ewangelii, ale czy znamy jej treść, a tym bardziej jej znaczenie dla naszego życia?

Jednak tak na prawdę Ewangelii nie można po prostu przeczytać. Ewangelia jest bowiem za każdym razem wezwaniem. Jest słowem przygotowującym przyszłe wydarzenia w naszym życiu. Mówi o tym, co dopiero ma nastąpić. Ewangelia jest szkołą umierania i życia dla Chrystusa. Efektem nauki jest przyjęcie lub odrzucenie daru nowego życia i zbawienia.

Przychodząc na niedzielną Mszę świętą powinniśmy mieć nastawienie wobec Pana Jezusa jak uczniowie wobec Mistrza. Trzeba śledzić i dokładnie wypełniać wymagania, jakie stawia Nauczyciel. To jest właściwa postawa słuchania Jego słowa. Nie wystarczy zatem słyszeć, nie wystarczy rozumieć tekst, trzeba także właściwie odczytać wezwanie skierowane do naszych serc.

W opisach publicznej działalności Pana Jezusa wyraźnie zaznaczają się dwie przeciwne sobie koncepcje słuchania słowa Bożego i religijnego wychowania: Chrystusowa i faryzejska. Koncepcja faryzejska dlatego została opisana i umieszczona w Ewangelii, ponieważ jest ona powszechnym i najczęstszym błędem w poznawaniu i przyjęciu słowa Bożego. Pułapka błędu, któremu ulegli faryzeusze jest nadal niebezpieczna. Warto się z nią zapoznać, aby móc uniknąć tego niebezpieczeństwa.

Faryzeusze byli ludźmi ogromnie szanowanymi, cieszącymi się dużym autorytetem moralnym. Przynależność do ich grona dla wielu była upragnionym zaszczytem. Zabiegali o nią z wielką skrupulatnością, gorliwością i niewątpliwym poświęceniem. Takim właśnie był Szaweł przed swoim nawróceniem. Szczycił się tym, że był faryzeuszem i że swoją gorliwością o zachowanie prawa przewyższał innych. Koncepcja faryzeuszy służyła zatem budowaniu własnej wielkości i znaczenia w środowisku. O to zabiegali i na tym opierali swoje przekonanie, co do słuszności interpretacji słowa Bożego.

Pan Jezus stawia jednak faryzeuszom bardzo mocny zarzut: obchodzicie morze i ziemię, ażeby pozyskać jednego wyznawcę, a gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami. (Mt 23,15) Faryzeusze zabiegali o swych wychowanków i to był ich zasadniczy błąd. Pokazując uczniom jak bardzo im na nich zależało, oddawali tym samym ster wychowania w ich ręce. W takiej sytuacji to uczniowie stawiają warunki, nie nauczyciel, a to jest koniec wszelkiego wychowania. Na marginesie warto zauważyć, że na tym polega kryzys wielu współczesnych szkół. Jeśli muszą one zabiegać o uczniów, to nie mogą stawiać właściwych wymagań. Taka sytuacja nie sprzyja nauce i wychowaniu. To jasne.

Pan Jezus inaczej znajduje i traktuje swoich uczniów. Patrzy w serce i sam wybiera. Jego wezwanie jest często zaskoczeniem dla słuchającego. Powołanie na ucznia jest krótkie i stanowcze: Pójdź za Mną. Do tego dochodzą jeszcze bardzo wysokie wymagania gotowości do pozostawienia całego dotychczasowego życia, swoich bliskich, dobytku, pozycji w środowisku i stanowiska.

Przypomnijmy sobie jedną ze scen powołania: A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz! Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Do innego rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Jeszcze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu! Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego. (Łk 9,57-62) Pan Jezus sam rezygnował z chwiejnych i niezdecydowanych uczniów.

Jego wymagania były surowe, czasami wydawałoby się, że wręcz nieludzkie, jak na przykład to, odnośnie rodziny: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. (…) Nikt z was kto nie wyrzeknie się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem (Łk 14,26. 33) Nie przerażajmy się. Tu nie chodzi o to, aby w jednej godzinie wszystko sprzedać i ponadto jeszcze zacząć nienawidzić swoich bliskich. Pan Jezus jednak jasno stawia sprawę. Gdy przyjdzie do konfrontacji i trzeba będzie wybierać pomiędzy dobrami doczesnym a Chrystusem, uczeń nie może mieć wątpliwości. Powinien być gotów stracić to, co doczesne, byleby tylko nie stracić Chrystusa.

Przyjmując powołanie na ucznia trzeba być zdolnym do pozostawienia wszystkiego. Nic nie może być ważniejsze od Mistrza i Jego nauki. W szkole Ewangelii można odnaleźć szczęście tylko po podjęciu świadomej decyzji: chcę należeć do Chrystusa. Przychodząc na Mszę świętą powinniśmy być zdecydowani w tych najistotniejszych sprawach.

Dla Chrystusa ważna jest także motywacja postępowania jego uczniów. Faryzeusze wyznawali zasadę dostosowania swego postępowania do ogólnie uznanych norm doskonałości, czyli do opinii ludzkiej. Pan Jezus odrzuca taki motyw pobożności: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam, ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. (Mt 6:1-6) Jest to bezwzględne potępienie życia religijnego, którego motywem jest wzgląd ludzki. Jakże trudno jest nam dzisiaj sprostać takim wymaganiom. Uczeń Chrystusa nie może się liczyć z ludzkimi względami, lecz tylko z Bogiem. Naczelną zasadą postępowania ucznia Chrystusa powinno być pragnienie podobania się Bogu. Wbrew pozorom problem faryzeizmu nie jest sprawą sprzed dwóch tysięcy lat. Bardzo często i w naszych środowiskach regułą postępowania nie jest to, czego oczekuje Bóg, ale to, co według ludzi wypada lub nie wypada czynić.

Dla Chrystusa najistotniejszym i jedynym motywem pobożności i wszelkiego postępowania jest wierność sumieniu, troska o to, by być sobą, a nie szukanie uznania lub przychylności otoczenia. Przystępując do słuchania Ewangelii powinniśmy być na to gotowi.

Następną zasadą ważną dla uczniów Chrystusa jest jasno określona hierarchia wartości. Według faryzeuszy ważniejsze było prawo ustanowione przez ludzi, niż prawo Boskie. Pan Jezus ostro krytykuje takie zachowanie: Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi.(Mt 15,7-9) Czy trzeba przekonywać, że i dzisiaj powszechne jest nawet wśród chrześcijan stawianie zasad ludzkich przed słowem Bożym? Jeśli ktoś zagubi Ewangelię i zostanie w życiu tylko z zasadami podanymi przez ludzi, nawet najbardziej pobożnymi i zawierającymi najbardziej wzniosłe ideały, taki człowiek przestaje być uczniem Pana Jezusa i staje się współczesnym faryzeuszem. Jakże łatwo ulec takiej pomyłce.

Kolejna zasada różniąca Pana Jezusa od faryzeuszy, to sposób traktowania prawa. Dla Faryzeuszy liczył się przepis. Dla Pana Jezusa prawda, którą on zawierał. Panu Jezusowi zależy na zachowaniu ducha. W wielu przypadkach przepisy prawa były przez Niego łamane, a przecież nigdy nie wystąpił przeciwko Bogu. To zasadnicza różnica w pojmowaniu grzechu.

Faryzeusze rozumieli grzech jako przekroczenie przepisu prawa. U Chrystusa grzech jest zerwaniem więzi z Bogiem. Współcześni faryzeusze np. spowiadają się z tego, że nie chodzą do kościoła, lub nie odmawiają pacierza. Uczniowie Chrystusa spowiadają się ze zlekceważenia Przyjaciela, który ich zaprosił na swoją Ucztę i z tego, że nie podjęli codziennej z Nim rozmowy na modlitwie. Grzechem jest zlekceważenie Boga, zerwanie z Nim więzi, a nie złamanie przepisu.

Wreszcie kolejnym punktem różniącym zasady faryzeuszy od zasad Chrystusa jest tytuł pierwszeństwa. Według faryzeuszy doskonałość życia religijnego dawała prawo do pierwszeństwa wśród ludzi. Stąd zajmowali pierwsze miejsca, gdyż to miało świadczyć o ich doskonałości. Wywyższali się nad innych, pewni swej uprzywilejowanej sytuacji. W szkole Ewangelii jest inaczej. Świętość jest darem Boga. Bóg wybiera i daje łaskę, która owocuje świętością życia. Prawdziwa doskonałość daje prawo do zajęcia ostatniego miejsca. To nie jest zepchnięcie na ostatnie miejsce, lecz prawo do jego zajęcia. Uczeń Chrystusa musi być tak wielkim człowiekiem, że może spokojnie zając ostatnie miejsce i to mu w niczym nie będzie ubliżało. W żaden sposób to nie ujmie mu jego wielkości.

Oto podstawowe zasady szkoły Ewangelii Jezusa Chrystusa. Powtórzmy je w skrócie raz jeszcze: Po pierwsze, to Chrystus powołuje swoich uczniów i On ustala obowiązujące zasady. Uczeń może być posłusznym, albo odejść. Po drugie, naczelną zasadą jest gotowość poświęcenia dla Chrystusa wszystkiego. On ma być najważniejszy. W konfrontacji Chrystusa i Jego nauki z propozycjami świata uczeń nie powinien mieć wątpliwości, co wybrać. Po trzecie, motywem postępowania ucznia Chrystusa nie mogą być względy ludzkie. Uczeń ma być wierny Bogu nawet za cenę dezaprobaty swego środowiska. Po czwarte, Ewangelia zawsze ma pierwszeństwo przed jakimkolwiek słowem ludzkim. Apostołowie konsekwentnie stosowali tę zasadę: Trzeba bardziej słuchać Boga, aniżeli ludzi, odpowiedzieli faryzeuszom, którzy chcieli ich zastraszyć. Po piąte, w stosowaniu prawa Bożego duch ma zawsze pierwszeństwo przed literą. Po szóste doskonałość daje człowiekowi prawo do uniżania się przed innymi, do zajęcia ostatniego miejsca.

Przychodząc na Mszę świętą i słuchając czytań z tekstów Pisma Świętego, musimy wpierw przyjąć powyższe założenia, musimy stać się uczniami Jezusa. Słowo Boże we Mszy świętej jest skierowane do uczniów. Wprawne ucho ucznia wychwyci wszelki fałsz, wszelkie uproszczenia, ułatwienia i zakłamania w przekazywanej nauce. Do tej sytuacji odnoszą się słowa z Ewangelii św. Jana: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych. (J 10,1-5)

Uczeń Chrystusa zna głos, to znaczy zna naukę swego Mistrza i zawsze rozpozna prawdziwe brzmienie Jego słów. Dopiero tak przygotowani możemy więc słuchać lektury z Pisma świętego. W przeciwnym razie niewiele zrozumiemy z przeczytanych tekstów, a błędnie je interpretując wypaczymy swoje sumienia.

Słuchać słowa Bożego jak uczniowie to znaczy poznać tajemnicę jego mocy. Mnóstwo ludzi słucha czytań mszalnych, ale tylko znikoma część doświadcza działania łaski Bożej przemieniającej życie, dającej siłę do naśladowania Chrystusa w codzienności. Tak przyjmują słowo Boże uczniowie. Ono jest dla nich pokarmem mądrości i mocy. Jest nauką życia. Serca uczniów są żyzną glebą przynoszącą obfity plon zasiewu ziarnem słowa.

Przyjęcie wymagań stawianych przez słowo Boże nie jest łatwe. Stąd też wielu słuchających Pana Jezusa mówiło: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać? Wielu także odchodziło od Niego. Jednak z drugiej strony nie można przysłuchiwać się słowu Bożemu bez zaangażowania i zwlekać z daniem odpowiedzi Chrystusowi na tak lub na nie. O takiej postawie Pan Jezus powiedział bardzo mocno: Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za mną nie jest Mnie godzien. Przyjęcie słowa Bożego jest krzyżem. Jest to krzyż wyrzeczenia, nawrócenia, Jest to ofiara przemiany. Trzeba umrzeć dla świata i dla samego siebie, aby żyć dla Boga i Jego królestwa.

Rozumiemy teraz dlaczego we Mszy świętej znalazła się liturgia słowa. Nie jest ona zwykłą katechezą. Nie jest teoretycznym pouczeniem o Jezusie Chrystusie. Jest wezwaniem do podjęcia krzyża. Jest wezwaniem do złożenia ofiary ze swojego życia wraz z Chrystusem. Dlatego liturgia słowa poprzedza liturgię Eucharystii, poprzedza część ofiarną Mszy świętej.

Starajmy się zatem słuchać słowa Bożego jak uczniowie i być gotowymi do złożenia ofiary ze swego życia. Kto gotów jest do takiego poświęcenia wchodzi wraz z Jezusem w tajemnicę Jego śmierci i zmartwychwstania. Staje się Jego przyjacielem zaproszonym na Ucztę Nowego Życia.

Możliwość komentowania jest wyłączona.