Ks. Robert Kwatek – Człowiek – cud Bożej Miłości

(… )zbudował dom na skale”(Mt 7,24).

1. Dom na całe życie.

Chyba we wszystkich językach świata słowo ”dom” ma podwójne znaczenie. Pierwszym z nich jest oczywiście budynek, miejsce w którym może zamieszkać rodzina. Taki dom ma za zadanie dać schronienie, możliwość w miarę wygodnego życia, pracy, rozwoju i koniecznego wypoczynku wszystkim mieszkańcom. Aby dom spełniał wszystkie te warunki i był jak najbardziej odpowiednim miejscem dla mieszkańców, jego budowa i funkcjonowanie obwarowane jest wieloma normami i zasadami sztuki budowlanej. Jakiekolwiek błędy, czy też świadome pominięcie określonych zasad, powoduje przykre dla mieszkańców konsekwencje, z zagrożeniem zdrowia i życia włącznie. Dlatego, chociaż zachowanie ustalonych norm budowlanych jest w praktyce trudne i uciążliwe, nikt rozsądny się im nie sprzeciwia. Chodzi przecież o życie!

Drugie znaczenie słowa dom, dotyczy ludzi zamieszkujących budynek. Jest to znaczenie umowne, ale powszechnie przyjęte do tego stopnia, że gdy ktoś mówi „Dom mi się wali”, lub też „Nie mam już domu”, zazwyczaj nie myślimy o katastrofie budowlanej, lecz o kłopotach rodzinnych. Przedziwną zatem jest sytuacja, że choć wszyscy rozsądni rozumieją konieczność zachowania surowych norm budowlanych dla bezpieczeństwa budynku, jednocześnie z wielką nonszalancją odnoszą się do zasad budowania życia rodzinnego, w taki sposób, aby tworzyło ono bezpieczny i spokojny dom w sensie duchowym. Jeszcze dziwniejsze jest to, że pomimo tylu tragicznych katastrof życiowych, w wyniku których niejeden dom, jako wspólnota rodzinna, „rozsypał się w gruzy”, tak niewiele osób przyjmuje płynącą z tych sytuacji przestrogę i naukę. W dalszym ciągu kolejne małżeństwa i rodziny próbują budować swoje życie wbrew podstawowym zasadom bezpieczeństwa.

Nic zatem dziwnego, że w rezultacie mamy dziś solidne, piękne i wygodne domy z cegły i drewna, w których nie zawsze istnieje prawdziwy duchowy dom dla ludzi. Murowane domy są niejednokrotnie o wiele trwalsze i istnieją o wiele dłużej niż trwa życie małżeństwa, czy tez rodziny, która go zamieszkuje. To swego rodzaju paradoks, bo przecież to właśnie ludzie są powołani do życia wiecznego, a świat doczesny wraz ze wszystkim, co na nim istnieje skończy się i przeminie. Ludzie zatem powinni stworzyć swoim życiem taki dom, który przetrwa na wieki, na zawsze.

O tym właśnie mówił Pan Jezus, w słowach zapisanych w Ewangelii według Świętego Mateusza: „ Każdy, kto słucha tych moich słów i wprowadza je w czyn, jest podobny do człowieka rozsądnego, który zbudował dom na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się silne wiatry i uderzyły w ten dom. Ale on nie runął, bo zbudowany był na skale. Każdy, kto słucha tych moich słów, ale nie wprowadza ich w czyn, podobny jest do człowieka głupiego, który dom zbudował na piasku. Spadł ulewny deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się silne wiatry i uderzyły w ten dom, a on się zawalił. A upadek jego był wielki” (Mt 7,24-27).

Oczywistą jest dla nas sprawą, że Pan Jezus nie pouczał murarzy, jak mają budować mieszkania dla ludzi. Jego słowa odnoszą się do ludzkich postaw, zachowań i wzajemnych relacji, które powinny opierać się na mocnych zasadach, aby dom jako gmach ludzkiego życia i jako rodzina nie uległ zniszczeniu.

Zauważmy bardzo istotną rzecz. Pan Jezus nie gwarantuje ludziom, że nie spotkają ich trudności. Wręcz przeciwnie, uczciwie ostrzega, że dom zbudowany więzią ludzkiej miłości będzie doświadczał różnego rodzaju „burz dziejowych”. Trzeba być przygotowanym na rozmaite problemy i przeciwności, a szczególnie na atak ze strony złego ducha, który nienawidzi ludzi jako dzieci Bożych i miłości jako znaku obecności Boga w ludzkich sercach. W takich warunkach bezpieczeństwo ludzi w rodzinie zależy od podstaw, na których opiera się ich życie. Właściwą podstawą dla budowania domu jest nauka Chrystusa.

2. Odwieczne i niezmienne prawo życia i miłości.

W naszych rekolekcjach „w drodze” staraliśmy się oczytać na nowo, rozważyć i poprzez modlitwę przyjąć do serca podstawowe prawa na których opiera się ludzkie życie i życie wspólnoty małżeńskiej oraz rodzinnej z woli Boga. Na zakończenie spróbujmy zatem wypunktować wyniki naszego intelektualnego i duchowego trudu.

Po pierwsze, aby poznać pełna prawdę o tożsamości i powołaniu człowieka, trzeba patrzeć na ludzkie życie przez pryzmat wiary. Przypomnijmy tu jeszcze raz słowa pp. Jana Pawła II z pielgrzymki do Ojczyzny w 1979 roku: Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa (Jan Paweł II, I Pielgrzymka do Ojczyzny, Homilia wygłoszona na Palcu Zwycięstwa w Warszawie 2 czerwca 1979 r.; 3)

Po drugie człowiek, czyli mężczyzna i kobieta, został stworzony na obraz i podobieństwo Pana Boga, które polega na zdolności do życia we wspólnocie miłości, właśnie na wzór Wspólnoty jaką tworzy Trójca Święta. Warunkiem stworzenia takiej wspólnoty w ludzkim życiu jest poddanie woli Bożej. To postulat ukształtowania tożsamości mężczyzny i kobiety nie według mentalności świata, lecz według stwórczej myśli Boga.

Po trzecie w poszukiwaniu pełni szczęścia w miłości należy pamiętać, że jej źródłem jest sam Bóg, a człowiek jest tylko naczyniem. Poleganie na samym sobie, lub na ofertach świata, w sprawie miłości jest działaniem skazanym na porażkę. Dlatego tak wiele ludzi doświadcza przegranej w małżeństwie i rodzinie. W Pierwszym Liście Świętego Jana czytamy: „Kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, w tym przebywa Bóg, a on w Bogu. My to poznaliśmy i uwierzyliśmy miłości, którą Bóg ma względem nas. Bóg jest miłością i kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg przebywa w nim” ( 1J4,15n). Gwarancję trwałej miłości daje tylko zakorzenienie swego serca w Bogu.

Po czwarte, należy pamiętać, że ludzka natura została skażona przez grzech, z powodu zawiści szatana. Człowiek, aby mógł być naprawdę sobą ( według woli Bożej) i prawdziwie kochać potrzebuje zbawienia. Potrzebuje go mężczyzna, aby mógł odkryć w pełni swoją tożsamość syna Boga, potrzebuje go kobieta, aby mogła odkryć siebie jako córkę Boga. Potrzebują zbawienia oboje, aby mogli zjednoczyć się w miłości i doprowadzić siebie wzajemnie do ostatecznego szczęścia w niebie. Potrzebne jest osobiste przyjęcie Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela.

Po piąte, spotkanie z Jezusem jako Zbawicielem dokonuje się przez pośrednictwo Kościoła. Kościół jest bowiem przedłużoną w historii świata tajemnicą żywej i skutecznej obecności Jezusa Chrystusa, który poprzez swoje słowo i sprawowane sakramenty święte nieustannie prowadzi dzieło zbawienia. Poszukując zbawienia i uwolnienia od przemocy zła powinniśmy zaufać Kościołowi jako instytucji ustanowionej przez Chrystusa, w której także poprzez charyzmaty człowiek doświadcza dziś zbawczej mocy Bożej.

Po szóste, celem prawdziwej miłości jest autentyczne dobro osoby kochanej. Dlatego Chrystus ustanowił małżeństwo jako sakrament, a jego celem jest wzajemne doprowadzenie małżonków do nieba. Mąż jest odpowiedzialny za bawienie żony, a zona za zbawienie męża. Dlatego właśnie sakrament małżeństwa jest obwarowany tak wysokimi wymaganiami stawianymi mężczyźnie i kobiecie. Chcąc osiągnąć zbawienie, a także chcąc wprowadzić do nieba tych, których się kocha, nie można zrezygnować z ustalonych zasad i nie można ich zmieniać.

Wreszcie po siódme, zasady, jakie obowiązują w sakramentalnym małżeństwie streszczone zostały w składanej przez nowożeńców przysiędze. Wymienia się w niej miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Wszystkie te wartości nie dotyczą tylko relacji między małżonkami, ale przede wszystkim wskazują na konieczność osobistej więzi każdego z nich z Panem Bogiem. Niewierność i nieuczciwość małżeńska ma swój początek w utracie osobistej wierności i uczciwości człowieka w względem Pana Boga i z tej relacji przenosi się niejako na więzi pomiędzy ludźmi.

3. Nie bądźmy tylko słuchaczami słowa.

W naszych rekolekcjach w drodze rozważaliśmy istotne dla życia w miłości i małżeństwie słowa Pana Jezusa, które są zawsze aktualne. Także i dzisiaj. Zawierają one bowiem w sobie odwieczne prawo Boże, na którym z woli Stwórcy opiera się wszystko co istnieje. To prawo, raz wypowiedziane i nadane w akcie stworzenia z niezmienną konsekwencją obowiązuje zawsze i wszędzie. O wartości i aktualności prawa Bożego zaświadczył sam Jezus mówiąc: „ Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo, albo Proroków. Przyszedłem nie po to, aby je znieść, ale wypełnić. Zapewniam was: Dopóki ziemia i niebo będą istnieć, nie zmieni się w Prawie ani jedna litera, ani jedna kreska, aż się wszystko spełni” (Mt 5,17n).

Czy spełni się także w naszym życiu? To w ogromnym stopniu zależy od nas samych. Od posłuszeństwa naszej woli względem poznanych praw i zasad życia. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo tylko intelektualnego zrozumienia i przyswojenia sobie przekazanej nauki. To częsty błąd tak zwanego akademickiego podejścia do wiedzy. Jest to działanie według znanej studentom metody określonej mianem „Trzy razy Zet”, czyli „zakuć, zaliczyć, zapomnieć”. Przyswojona nauka pozostaje wtedy tylko wzniosłą teorią, którą wyznaje się oficjalnie i zewnętrznie, przy różnych uroczystych okazjach – jakby na oficjalnym egzaminie, a jednocześnie w życiu pozostaje się w oddaleniu od deklarowanych wartości. Szkoda by było całego naszego trudu, a przede wszystkim szkoda własnego życia, jeśli z powodu takiego zaniedbania miało by doznać klęski w miłości na ziemi i ostatecznej przegranej w wieczności.

Dlatego warto zawierzyć siebie Panu Bogu przez wstawiennictwo Maryi, Matki Bożej. Historia Kościoła, a zwłaszcza jego historia w ostatnim stuleciu w naszej Ojczyźnie dowodzi, że ci, którzy zawierzyli Maryi nie tylko nie przegrali swego życia, lecz także pomogli wielu innym ludziom, nawet całemu narodowi. Świadkami tej prawdy są Św. Maksymilian Maria Kolbe, Kard. August Hlond, Kardynał Stefan Wyszyński, pp. Jan Pawel II.

Obierając Maryję za osobista Przewodniczkę po drogach Wiary i życia stajemy się w sposób szczególny jej dziećmi. To oznacza, że nie tylko jesteśmy przez Nią chronieni przed atakami szatana, ale także doświadczamy Jej macierzyńskiej miłości wychowawczej.

Ta, która najwspanialej z ludzi modliła się do Boga tak szczerze, że w modlitwie doznała Zwiastowania i w Niej Słowo Boga stało się Ciałem, będzie uczestniczyła w naszych modlitwach i będzie je także od siebie samej wznosić do swego Syna i do Boga Ojca. Warto zaufać modlitwie Maryi!

Ta, która czystą dziewczęcą miłością ukochała swego oblubieńca Józefa, aby on przy niej mógł nauczyć się miłości, która jest darem Boga, będzie strzegła wszystkich odruchów serca, aby nie zbłądziło w ludzkich zmysłowych doznaniach oraz emocjach i nie zagubiło prawdziwej miłości. Warto od Maryi uczyć się miłości oblubieńczej! Miłości, dzięki której młoda dziewczyna staje się piękną kobietą – córką Boga, a młody chłopiec staje się prawdziwym mężczyzną – synem Boga. Oboje zaś doznają błogosławieństwa we wzajemnej miłości, która jednoczy ich z Bogiem.

Ta, której opiece zostało powierzone ukształtowanie serca Syna Bożego, by było sercem prawdziwego Człowieka, będzie subtelnie ukazywała nam najdoskonalsze wartości ludzkiego życia do przyjęcia i naśladowania w naszym życiu. Warto pod opieką Maryi odkrywać swoja tożsamość i kształtować swoje serce!

Ta, która przez trzydzieści lat była Matką Rodziny z Nazaretu i Panią ogniska domowego czuwając nad pokojem i codziennym szczęściem życia Świętej Rodziny będzie również czuwała nad szczęśliwym rozwojem miłości małżeńskiej w każdym zwykłym powszednim dniu życia nad umocnieniem oraz więzi rodzinnych powierzonego Jej opiece domu. Warto zawierzyć Jej swój dom – obecny i przyszły.

Ta, która towarzyszyła swemu Synowi w każdej chwili Jego życia i w każdym momencie Jego misji, będzie także uczestniczyła w naszym życiu i w naszej misji wspomagając nas w spełnieniu naszego życiowego powołania. Warto powierzyć Jej każde dzieło i każdą sprawę dzieło swojego życia!

Ta, która jako pierwsza dostrzegła niepokój w oczach nowożeńców w Kanie Galilejskiej i pospieszyła ze skuteczną pomocą, będzie wiernie wpatrywać się w nasze oczy i nasze serca, aby skutecznie chronić nas przed złem i wspomagać w tym, co dobre. Warto zaufać Jej troskliwej opiece i Jej przemożnemu wstawiennictwu u Syna.

Ta, która rozumie ludzką niemoc w obliczu nieuchronnej konieczności śmierci i każdej innej tragedii życia, będzie ukojeniem i pociechą w chwilach zmagania z tym, co nieuchronne i bolesne w naszym życiu. Warto Maryi zawierzyć swój lęk i ból w słabości!

Moglibyśmy jeszcze bardzo długo wymieniać liczne dobrodziejstwa, jakich można doznać pod matczyną opieką Maryi. Nie sposób ich wszystkich wymienić. Zresztą, każdy z nas ma możliwość osobistego odkrywania tej radości bycia dzieckiem Maryi. Po to przecież pielgrzymujemy do Częstochowy i na Jasną Górę. Po to wejdziemy do kaplicy Cudownego Obrazu i przez chwilę w milczeniu i na kolanach trwać będziemy na osobistej modlitwie.

To będzie naprawdę krótka chwila. Dlatego warto już teraz zebrać swoje myśli i uczucia, i ułożyć swoją osobistą modlitwę zawierzenia. Modlitwę swojego serca i swojego życia. Modlitwę, w którą będą wpisane wszystkie sprawy i wszystkie osoby, tak dla nas ważne. Warto już teraz powiedzieć o wszystkim Maryi, a w kaplicy na Jasnej Górze dodać tylko jedno słowo: Amen! „Niech się tak stanie”, Maryjo! Amen!

Możliwość komentowania jest wyłączona.