Ks. Robert Kwatek – Człowiek – cud Bożej Miłości

Maranatha!” – przyjdź Panie Jezu!

1.Potrzeba usprawiedliwienia.

Niewątpliwie każdy z nas miał w swoim życiu doświadczenie jakiejś przegranej sprawy. Są to może przeżycia związane z nieudanymi sytuacjami w szkole, historie nieudanych kontaktów z rówieśnikami, czy też pierwsze doświadczenia zakochania zakończone bolesnym rozstaniem. Zazwyczaj w takich sytuacjach poszukujemy usprawiedliwienia, jakby ukojenia bólu i zaleczenia zadanych ran oraz… nowej szansy.

Potrzeba usprawiedliwienia i poszukiwanie nowej szansy wynika z zakorzenionej w każdym człowieku nadziei na dobro. Dopóki ta nadzieja trwa, człowiek gotów jest podejmować kolejne próby lepszego życia i poszukiwania szczęścia.

Jakże często powtarza się hasło: „Zacznij od nowa!”. Nadzieja na nowy początek zazwyczaj wiąże się z jakąś zmianą, z zaistnieniem nowych okoliczności. W szkole czasami pomaga zwyczajne założenie nowego zeszytu, którego czyste kartki zachęcają do staranności i wysiłku w nauce. Czasami potrzebna jest zmiana środowiska poprzez przejście do innej klasy lub szkoły. W gronie rówieśników pomaga wycieczka lub inna wspólna przygoda pozwalająca poznać się na nowo z innej nieco strony. W zakochaniu po prostu nowa sympatia. Podświadomie wierzymy, że nowe okoliczności lub osoby uleczą dawne rany i uzdolnią nas do lepszego życia.

Zazwyczaj jednak po pewnym czasie, pomimo wzmożonego wysiłku i starań, okazuje się, że zmiana nie jest tak prosta, nie jest tak oczywista. Powracają dawne słabości, błędy, nieudane sytuacje, poranione relacje i ból na nowo rozdrapanych ran serca. Ze zdumieniem odkrywamy, że w dalszym ciągu brniemy w starych koleinach złych doświadczeń i zbieramy nowe żniwo bólu, krzywd i kolejnych porażek. Co wtedy? Czy warto jeszcze raz rozpoczynać od nowa?

W dzieciństwie i w młodości, dopóki porażki nie są wielkimi życiowymi błędami, tylko raczej chwilowymi trudnościami, łatwo jest podjąć kolejny raz nowe wyzwanie. Łatwo jest otrzymać nową szansę i lepiej ją wykorzystać. W dzieciństwie i w młodości człowiek łatwiej się uczy, nawet na swoich błędach. Zmiana zeszytu, klasy, szkoły, kierunku studiów – choć nieco kosztuje materialnie i czasem emocjonalnie, choć zabiera trochę czasu i sił – jest mimo wszystko zabiegiem dosyć prostym. Nawet, gdyby z powodu zaniedbań, ktoś musiał powtarzać któryś rok nauki w szkole, czy na studiach, nie jest to życiowa tragedia i zazwyczaj nie niesie ze sobą długotrwałych bolesnych konsekwencji. Tu można próbować jeszcze raz i jeszcze raz, aż do skutku.

Czy jednak usprawiedliwione są takie kolejne próby w miłości? Ile razy można rozpoczynać z kimś nowym wspólne życie? Jeśli nie uda się wytrwać w miłości z jedną osobą i z drugą, i z trzecią, czy można w nieskończoność szukać idealnego związku? Co z odpowiedzialnością za osoby porzucone, za ich uczucia, zmarnowany czas i siły życia? Co z lekkomyślnie poczętymi dziećmi, z ich uczuciami i prawem do wzrastania w pełnej rodzinie? Co z konsekwencjami prawnymi wobec państwa i Kościoła? Rozwody cywilne, choć prawnie możliwe, zawsze pozostawiają niezatarty ślad w życiorysie. W Kościele rozwodów nie ma. Tu konsekwencje podjętych zobowiązań są nieodwracalne. Nawet tak zwane „stwierdzenie nieważności małżeństwa” choć w wyjątkowych okolicznościach prawnie uwalnia człowieka od przysięgi, to przecież rana nieudanego związku jest i tak wielkim bólem dla obu stron oraz ich rodzin.

Obawa przed takimi sytuacjami często prowokuje młodych ludzi do unikania zobowiązań. Niektórzy podejmują wspólne życie „na próbę” zakładając, że jeśli ułoży się ono pomyślnie, to kiedyś „wezmą ślub kościelny”. Inni w ogóle nie zamierzają zawierać formalnego małżeństwa żyjąc – jak to się potocznie mówi – „na kocią łapę”. Są wreszcie i tacy, którzy choć składają wymaganą przysięgę, nie traktują jej jako prawdziwe zobowiązanie i bez większych dylematów moralnych oraz duchowych odrzucają wierność wobec Boga i drugiego człowieka.

Wszystkie te rozwiązania ze swej istoty od samego początku są porażką w miłości. Nawet jeśli takie próby i kolejne zmiany dają poczucie jakiejś „małej życiowej stabilizacji” i satysfakcję zmysłową oraz emocjonalną przez jakiś czas.

Miłość osiąga pełnię i prowadzi człowieka do pełni życia, jeśli jest całkowitym oddaniem siebie w służbie najwyższemu dobru drugiej osoby i jeśli jest tak samo odwzajemniona. Tylko taka – jedyna i ostateczna – miłość jednoczy człowieka ostatecznie z Jedynym Bogiem. Stąd wszelkie zmiany partnerów, kolejne próby zawierania i odwoływania związków, nawet jeśli owocują szerokim wachlarzem doświadczeń życiowych, nie prowadzą do pełni. Stwierdzenie typu: „oddaję się tobie całkowicie, ale tylko jeśli to będzie przyjemne” jest zaprzeczeniem samym w sobie. Nie można dać siebie całkowicie i jednocześnie zachować niezależność w razie trudności. Ujmijmy to, używając nieco poetyckiej przenośni, w ten sposób: nie można całkowicie spłonąć z miłości i jednocześnie zachować część siebie nienaruszoną przez jej płomień.

Charakterystyczne jest, że zarówno rozpatrując przyczyny kolejnych porażek w miłości, jak i oczekując następnej szansy, by zacząć od nowa, przede wszystkim zwraca się uwagę na otoczenie, okoliczności, i tę druga osobę w związku. Prawie nigdy nie kojarzy się porażki z własną słabością, niedojrzałością, czy też z własnym grzechem. Prawie nigdy też nie zaczyna się nowej znajomości od postawienia sobie, a nie drugiej osobie konkretnych wymagań.

Tymczasem problem porażki w miłości to głównie problem własnego serca. Począwszy od wyboru niewłaściwej dla siebie osoby, poprzez błędnie przeżywane zaangażowanie, aż po błędy w samym rozumieniu miłości. Porażka w miłości jest porażką własnego serca. Nie inaczej! Jeśli nie przyjmie się tej prawdy i nie rozpocznie się procesu uzdrowienia własnego serca, każda następna szansa będzie kolejną przegraną. Właściwie trzeba powiedzieć, że jedyną szansą na „nową miłość” jest nowe serce – własne, ale odnowione. Trzeba poddać własne serce procesowi usprawiedliwienia, czyli uczynić je sprawiedliwym w miłości, aby mogło szczęśliwie kochać.

I jeszcze jedno! Sprawa chyba najważniejsza. Błędem jest także wchodzenie w miłość, jak to się mówi „na żywioł” i ratowanie związku w razie problemów w trakcie jego trwania. Właściwym podejściem jest przygotowanie swojego serca do miłości przed poważnym zaangażowaniem. Nie chodzi tu o jakiś trening w przeżywaniu wzniosłych emocji, lecz o wspomniany proces usprawiedliwienia i uzdrowienia ze zła. Proces ten potrzebny jest każdemu, kto chce rozpocząć „nową drogę życia”. Niezależnie od tego, czy sam ma świadomość swej niedoskonałości, też czy nie. Nieświadomość swych wad i słabości nie oznacza ich rzeczywistego braku, lecz może być dowodem swego rodzaju narcyzmu, czyli bezkrytycznego zapatrzenia w siebie.

Jest takie powiedzenie: „Przygotowanie do małżeństwa należy rozpocząć dwadzieścia lat przed swoim narodzeniem”. Choć brzmi ono zabawnie, a nawet paradoksalnie, jest całkowitą prawdą. Trzeba uzdrowić historię swego życia od pokoleń, trzeba uwolnić serce od choroby grzechów własnych, cudzych i grzechu świata, w którym żyjemy. To wszelkie zło ma wpływ na naszą niezdolność do miłości. Potrzeba nam Zbawiciela.

2. Jezus Chrystus, mój osobisty Zbawiciel.

Kto nie usprawiedliwi swojego życia przed Panem Bogiem, będzie musiał nieustannie usprawiedliwiać się przed ludźmi ze swoich wad, słabości i błędów. Usprawiedliwienie potocznie rozumiemy jako wytłumaczenie, wyjaśnienie przyczyn zaistniałego zła. Załóżmy na przykład, że ktoś jest zniewolony hazardem i całą pensję stracił w czasie gry w karty. Po przyjściu do domu stara się wyjaśnić swój błąd, tłumacząc, że taki już jest, że słabość do hazardu jest silniejsza od niego. Wyjaśnienie jest prawdziwe i rzeczywiście tłumaczy zaistniałą sytuację. Czy jednak można uznać je za usprawiedliwienie? Czy podane wyjaśnienie wystarczy rodzinie zamiast potrzebnych na życie pieniędzy? Nie! Pomimo złożonych wyjaśnień w rodzinie pozostaje niesprawiedliwość złego czynu, która nie zniknie, dopóki nie zostaną wyrównane wszelkie krzywdy. Dopiero wtedy sprawca zła i cała jego rodzina powraca do sprawiedliwości.

Jest więc różnica pomiędzy ludzkim usprawiedliwieniem, które polega na zwykłym tłumaczeniu, a usprawiedliwieniem, które jest wyrównaniem wszelkich krzywd i braków spowodowanych przez zło. Czy jest możliwe takie właściwe usprawiedliwienie historii całego życia? Zacytujmy słowa Pana Jezusa: „Dla ludzi to niemożliwe, ale nie dla Boga, bo dla Boga wszystko jest możliwe” (Mk 10,27).

Ludzie nie mają władzy nad przeszłymi wydarzeniami historii swego życia, nie mają władzy nad dawną historią życia swoich przodków. Człowiek nie ma też możliwości całkowitego odizolowania się od świata, w którym żyje, od cywilizacji, od mentalności otaczających go ludzi i propagandy kształtującej ich zachowanie oraz opinie. Człowiek nie może cofnąć się w czasie i zmienić biegu wydarzeń tak, aby nie powodowały bolesnych konsekwencji. Nie do końca skuteczne są w takich wypadkach sesje psychoterapeutyczne, które tylko pomagają zmienić spojrzenie i podejście do bolesnych wydarzeń, oraz zaakceptować nową sytuację powstałą w ich wyniku. Uzdrowienie psychiki nie jest równoznaczne z uzdrowieniem sumienia, głębi ducha decydującej o ludzkiej tożsamości. Taką władzę i moc ma natomiast Pan Bóg, który jest Panem historii świata i historii życia każdego człowieka oraz ma zdolność przywracania życia tam, gdzie zostało ono zniszczone przez zło grzechu.

Działanie Pana Boga również nie polega na zmianie biegu dawnych wydarzeń. Pan Bóg nie zmienia także podjętych przez ludzi decyzji. Popełnionego zła Pan Bóg automatycznie nie zamieni na dobro. Ma jednak możliwość odkupienia człowieka z mocy zła, wyzwolenia go z jego wpływu na obecne i przyszłe życie, ochrony przed następnymi atakami szatana.

Ważne wydaje się tu wyjaśnienie pojęcia Odkupienia. Jego zrozumienie potrzebne jest do osobistego zwrócenia się o ten dar dla swojego życia. Co prawda Jezus Chrystus odkupił i zbawił wszystkich ludzi, lecz owoce Jego Odkupienia zależą od osobistej zgody wyrażonej w prośbie skierowanej do Pana Boga. To sytuacja podobna do korzystania z daru ciepła i światła słonecznego. Świeci ono dla wszystkich, ale szczególne wykorzystanie jego działania zależy od decyzji człowieka. On zaś może wyjść na plażę i się opalać, lub w buncie wobec słonecznego lata schować się do ciemnej piwnicy i zaprzeczać potrzebie korzystania ze słońca.

Czym zatem jest Odkupienie? Otóż życie człowieka nie jest samowystarczalne. Jego trwanie w doczesności, a zwłaszcza w wieczności, uwarunkowane jest umową z Panem Bogiem. On jest źródłem wszelkiego życia, wszelkiego dobra i miłości potrzebnej człowiekowi. Ofertą ze strony Pana Boga jest właśnie dar życia doczesnego i wiecznego oraz całe jego wyposażenie w prawdę, dobro, piękno i miłość. Zobowiązaniem ze strony człowieka jest posłuszeństwo. Popełniając grzech, człowiek zrywa umowę z Panem Bogiem i podpisuje „cyrograf” – umowę ze złym duchem -poddając się w jakiejś sprawie jego władzy. Na podstawie takiego „cyrografu” szatan domaga się prawa do ludzkiego życia i wcale łatwo nie ustępuje z przyobiecanych mu korzyści. Żąda należnej mu zapłaty. Zapłatą za grzech jest śmierć, w wyniku której człowiek staje się własnością szatana. Ona jest skutkiem i objawem panowania szatana nad człowiekiem. Dlatego właśnie ludzka natura, skażona grzechem pierworodnym ulega śmierci. Dlatego każdy człowiek musi umrzeć.

Otóż zapłatą za życie wszystkich ludzi było i jest życie Syna Bożego Jezusa Chrystusa. On pozwolił szatanowi uderzyć w siebie, zniszczyć cierpieniem, doprowadzić siebie do śmierci. W ten sposób szatan otrzymał swoją zapłatę – tyle ile mu się należało. Można powiedzieć, że „sprawiedliwości stało się zadość”.

Czym innym jest jednak otrzymać władzę, a czym innym móc ją utrzymać na zawsze. Szatan mógł doprowadzić do śmierci Jezusa, ale nie miał mocy zatrzymania Go w jej stanie na zawsze. Zmartwychwstanie jest zwycięstwem Jezusa Chrystusa nad panowaniem śmierci. Jest wyzwoleniem ludzkiego życia z jej mocy i tym samym z panowania szatana nad człowiekiem. To jest właśnie Nowe Przymierze, czyli nowa umowa, którą w imieniu wszystkich ludzi zawarł Jezus Chrystus ze swoim Ojcem w niebie. Umowa ta mówi, że każdy, kto się osobiście zjednoczy z Jezusem Chrystusem, zostanie przez Niego wyzwolony ze śmierci i zmartwychwstanie. Jednak koniecznym warunkiem tego Przymierza jest osobista zgoda człowieka, osobiste przyznanie się do Jezusa i poddanie Jego mocy.

Jezus Chrystus jest więc Odkupicielem i Zbawicielem wszystkich ludzi. Czy jednak Jego moc Odkupienia i Zbawienia działa w naszym osobistym życiu? To, jak już wcześniej zostało powiedziane, zależy od naszej osobistej zgody wyrażonej konkretną prośba skierowaną do Niego.

Pan Bóg, a tym samym Syn Boży Jezus Chrystus szanuje bowiem ludzką wolność. Bez zgody człowieka nie ingeruje w ludzkie sprawy, w ludzkie życie. Udostępnia wszystkie dary i wszystkie łaski, ale nie zmusza do ich przyjęcia i wykorzystania. Od każdego człowieka zależą zatem owoce Odkupienia i Zbawienia we własnym życiu.

Koniecznie trzeba dodać, że Odkupienie i Zbawienie nie dotyczą tylko życia wiecznego. Ponieważ śmierć rozciąga swe panowanie nad ludzkim życiem także w czasie jego ziemskiego trwania, Odkupienie i Zbawienie również ogarnia życie doczesne. Każda słabość, choroba, niemoc, niezdolność do czynienia dobra, do życia w miłości ograniczająca ludzi w ich życiu doczesnym i powodująca cierpienia oraz nieszczęścia jest ościeniem śmierci. Jest śladem jej władania w ludzkiej naturze na mocy grzechu pierworodnego i grzechów uczynkowych.

Jezus Chrystus ma moc uwolnić człowieka od aktualnego wpływu zła na życie cielesne i duchowe. Mamy tego świadectwo w następujących słowach Ewangelii: „Jezus obchodził wszystkie miasta i wsie. Nauczał w synagogach i głosił ewangelię o królestwie. Leczył także wszystkie choroby i dolegliwości(Mt 9,35). Z innych fragmentów Ewangelii wiemy, ze wypędzał z ludzi także złe duchy, a nawet wskrzeszał umarłych. Wszystkie te świadectwa mówią o władzy Jezusa Chrystusa nad śmiercią niszczącą ludzkie życie. Sam Jezus potwierdza tę władzę w następujący sposób: „Ojcze, nadeszła godzina. Obdarz chwałą swego Syna, aby i Syn Ciebie obdarzył Chwałą. Przekazałeś mu władzę nad wszystkim, co żyje, aby On dał życie wieczne wszystkiemu, co Mu dałeś (J 17,1n).

Czy dar życia wiecznego zawiera w sobie troskę Pana Jezusa o życie doczesne? Oczywiście. Gdyby tak nie było oznaczałoby, że zmartwychwstanie polega na zamianie złego życia człowieka na zupełnie inne. Tymczasem człowiek ma jedno, własne życie w którym po prostu jest sobą. Zamiana tego życia na inne spowodowałaby zniszczenie tożsamości człowieka, przekreślenie dzieła stworzenia dokonanego przez Pana Boga. Dlatego Odkupienie i Zbawienie nie jest zamianą tylko odnową, przywróceniem pełni życiu które raz zostało powołane do istnienia i trwa. Zbawienie zatem uzdrawia skutki zła w całej historii ludzkiego życia w doczesności i na życie wieczne.

Cóż zatem należy uczynić? Należy uwierzyć, że Odkupienie i Zbawienie dotyczy nas osobiście. Należy z wiarą stanąć wobec Jezusa z całą historia swojego życia. Także z tym wszystkim, co wydarzyło się przed naszym narodzeniem, a na co nie mamy wpływu. Należy zawierzyć wszystkie sprawy, wydarzenia i osoby mające wpływ na obecny stan naszego życia. Przyznać się także do wszystkich swoich błędów, słabości wad, leków i zahamowań. Nazwać wszystko „po imieniu” i zawierzyć mocy Odkupienia i Zbawienia Jezusa Chrystusa. Zawierzenie to prośba wyrażona z wiarą. To modlitwa, czyli osobista rozmowa z Jezusem, w której dajemy Mu władzę nad naszym życiem, udzielamy pozwolenia na uzdrowienie.

Takie działanie jest potrzebne na każdym etapie życia, ale szczególnie jest niezbędne zwłaszcza przed zawarciem małżeństwa. Rozpoczęcie „nowej drogi życia” powinno być poprzedzone uzdrowieniem, aby nie obciążać małżeństwa skutkami starych błędów i doświadczonego zła.

3. Maranatha! – Przyjdź Panie Jezu!

Jest taka piękna pieśń Wspólnot Neokatechumenalnych, która wyraża stan ludzkiego życia w oderwaniu od Pana Boga i jest wołaniem o Jego przyjście z mocą nowego życia. Warto poznać jej treść i włączyć do swej osobistej modlitwy o uzdrowienie.

Niebiosa, deszcz z góry spuśćcie;

o chmury, Świętego ześlijcie.

O ziemio, otwórz się ziemio

i Zbawiciela nam daj.

 

K Jesteśmy pustynią, jesteśmy zgliszczem:

W Maranatha, Maranatha!

K Jestesmy wiatrem,nikt nas nie słyszy:

W Maranatha, Maranatha!

 

Niebiosa, deszcz z góry spuśćcie . . .

 

K Jesteśmy ciemnością, nikt nie prowadzi:

W Maranatha, Maranatha!

K Jesteśmy spętani, nikt nie uwalnia:

W Maranatha, Maranatha!

 

Niebiosa, deszcz z góry spuśćcie . . .

 

K Jestesmy zimnem,nikt s nie okrywa:

W Maranatha, Maranatha!

K Jestesmy głodem,nikt nas nie karmi:

W Maranatha, Maranatha!

 

Niebiosa, deszcz z góry spusccie . . .

 

K Jesteśmy łzami, nikt nie osusza:

W Maranatha, Maranatha!

K Jesteśmy bólem, nikt nas nie dostrzega:

W Maranatha, Maranatha!

 

Niebiosa, deszcz z góry spuśćcie . . .

Przejdźmy zatem od słów do czynów, od teorii do praktyki, od mówienia o modlitwie do samej modlitwy o uzdrowienie. Stańmy w duchu z wiarą wobec Jezusa Chrystusa z całą historią naszego życia. Dokonajmy osobistego zawierzenia samych siebie. Dopuśćmy działanie łaski uzdrowienia do naszych serc.

Zamieszczona poniżej Modlitwa o uzdrowienie wyrażona jest w formie dziękczynienia i zawierzenia skierowanego do Pana Boga. Dziękczynienie to uznanie otrzymanego daru, to akceptacja konkretnego dobra w sobie i we własnym życiu. Tam, gdzie w historii życia nastąpiła jakaś krzywda spowodowana złem popełnionym przez innych ludzi lub przez nas samych, wypowiadając szczerze dziękczynienie możemy odczuć wewnętrzny sprzeciw. To znak, ze nasz duch, nasze serce nie może uznać tej sprawy za dobro, że w naszej świadomości lub podświadomości została bolesna rana. Właśnie te sprawy i wydarzenia warto szczególnie zawierzyć Panu Jezusowi.

Podejmijmy z wiarą tę modlitwę:

  1. PROŚBA DO DUCHA ŚWIĘTEGO

  1. Mój Panie i mój Boże! Ty jesteś Panem historii całego świata i Panem historii mojego życia. Proszę Cię teraz o Twojego Ducha Świętego, ażebym w Jego mocy mógł spojrzeć na moje życie. Niech Duch Święty, Duch Miłości i Pokoju pozwoli mi dostrzec prawdę, dziękować za dobro i prosić o uzdrowienie tego co we mnie jest chore, trudne i złe.

Dziękuję Ci za pamięć i proszę: wzbudź wspomnienia wydarzeń w moim życiu, które oddaliły mnie od Ciebie, z których robię Ci potajemne zarzuty. Chcę powrócić do Ciebie i na nowo przyjąć Twoją bliskość jako dar. Przyjmij mnie i odsuń ode mnie wszelki brak zaufania wobec Ciebie, wszelki lęk i obawę przed odrzuceniem. Przez Ducha Świętego pojednaj mnie ze Sobą, z ludźmi, którzy mnie zranili i ze mną samym.

2.Panie mój i mój Boże! Ty wiesz ile strachu, gniewu, złości i żalu nagromadziło się we mnie. Udziel mi siły wyrażania przed Tobą tych uczuć, abyś je mógł uleczyć i przemienić. Pragnę w tej chwili z całego serca przebaczyć każdemu, kto je we mnie wywołał.

Wiem, że chcesz mi dać więcej radości i zdrowia, aniżeli sam mógłbym tego pragnąć. Proszę Cię przeniknij teraz całe moje życie, całego mnie, aż do głębi serca i duszy. Wypełnij mnie swoją uzdrawiającą obecnością. Wyrzekam się pokusy:

uporządkowania moich uczuć bez Ciebie,

    • przenoszenia moich złych uczuć na bliźnich i walki z nimi,

    • usprawiedliwiania się przed sobą,

    • usprawiedliwiania się przed innymi,

- szukania sposobów by nie przebaczyć sobie i innym.

II. POCZĘCIE – NARODZENIE – DZIECIŃSTWO

1. Panie mój i mój Boże! Proszę Cię, byś teraz wziął w swoje ręce pierwsze chwile mego istnienia, pierwsze miesiące mego życia, pierwsze lata mego wzrastania. Tylko Tobie zawdzięczam moje istnienie i dziękuję Ci, że teraz, w tym momencie, mogę oddać je Tobie w wolności i w zaufaniu, które wzbudzasz w moim sercu.

Ja nie pragnąłem sam siebie. Nie zaplanowałem swego istnienia. Nie stworzyłem go. Wiem jednak i wierzę, że moje istnienie nie jest przypadkiem, że już przed stworzeniem świata spoczywałem w Twojej miłości.

  1. . Z pamięci nie mogę wywołać pierwszych chwil mego istnienia, Ty jednak, Panie swoją stwórczą mocą byłeś obecny, w chwili mojego poczęcia i narodzin.

Dziękuję Ci za moich Rodziców, za ich wzajemną miłość i za to, że pragnęli mojego życia. Za to, że je przyjęli i pozwolili mi przyjść na świat.

3.Panie mój i mój Boże! Stawiam teraz przed Tobą moich rodziców. Dziękuję Ci, że dałeś mi życie dzięki nim. Proszę Cię także wróć razem ze mną do pierwszych lat mojego życia i pozwól mi rozpoznać błędy, których przyczyną był brak miłości, albo nadopiekuńczość.

Dziękuję Ci za miłość moich rodziców do mnie, ale jednocześnie proszę byś uzdrowił i wypełnił braki tej miłości, jej wady i niedoskonałość. Pragnę przebaczyć rodzicom, że nie kochali mnie tak jak Ty tego chciałeś.

4.Dziękuję Ci za moją cielesność, którą mnie obdarzyłeś. Dziękuję Ci za to, kim jestem, za mój wygląd, sprawność mojego ciała, za zdrowie, za rozwój, którego doświadczam.

Powierzam Ci wszystko, czego nie potrafię zaakceptować w swojej cielesności. Niech Twój Duch pozwoli mi spojrzeć na samego siebie z taką miłością, z jaką Ty na mnie patrzysz. Pomóż mi pokochać samego siebie, mój wygląd, moje ciało, moje zalety, a także niedoskonałości.

5. Dziękuję Ci za zdolności umysłu i serca, którymi mnie obdarzyłeś. Proszę, abyś pozwolił mi je poznać. Proszę, abyś pomógł mi zaakceptować słabe strony mojego intelektu i mojego serca – moich uczuć i moich myśli.

Tylko Ty jesteś doskonały i jesteś pełnią dobra. Pomóż mi popatrzeć na siebie przez pryzmat Twojej miłości. Ty jeden potrafisz pogodzić we mnie słabość i siłę tak, bym coraz bardziej stawał się takim, jakim chciałbyś, bym był w Twoim odwiecznym planie.

6. Panie mój i mój Boże! Proszę Cię o uleczenie wszelkich zranień zadanych mi przez rodzeństwo. Pozwól mi zobaczyć w nich dobro i myśleć o nich z miłością i gotowością do pojednania. Przebaczam mojemu rodzeństwu, ze wykorzystywali moją słabość, że dręczyli i straszyli.

Panie nasz i nasz Boże! Proszę Cię, aby to uzdrowienie ogarnęło wszelkie relacje w mojej rodzinie. Zechciej, o Panie, odnowić w nas swoją miłość i wspólnotę, której źródłem jesteś Ty sam w jedności Trójcy Świętej.

III. SZKOŁA – DOJRZEWANIE

1. Panie mój i mój Boże! Chcę teraz przynieść przed Ciebie wszystko co wiąże się z moim życiem szkolnym. Dziękuję Ci za możliwość nauki, za wiedzę i umiejętności, które zdobywam. Dziękuję za prawdę, którą poznaję i możliwości jej wykorzystania dla własnego dobra. Dziękuję za nauczycieli i wychowawców których postawiłeś na mojej drodze życia.

Przynoszę Cię także o uzdrowienie negatywnych doświadczeń jakich doznałem w szkole. Ty wiesz, ze właśnie w szkole poznałem trud niesienia ciężaru życia.

2. Udzieliłeś mi, Panie, różnych uzdolnień i talentów, dzięki którym przeżyłem pierwsze sukcesy, ale też stałem się zarozumiały i wywyższam się ponad rówieśników. Pozwól mi na nowo rozpoznać, że talenty są Twoimi darami, abym nimi służył innym.

Spraw bym umiał przebaczyć moim nauczycielom i wychowawcom te sytuacje w których poczułem się zraniony. Pomóż przebaczyć kolegom i koleżankom, że mnie wyśmiewali, że nie miałem miejsca w grupie.

3. Panie mój i mój Boże, chcę przynieś przed Ciebie również moje dojrzewanie. Ty znasz moją walkę o odnalezienie siebie. Po raz pierwszy byłem zachwycony, zafascynowany innymi ludźmi, lecz wzrastałem w atmosferze, gdzie okazywanie uczuć jest błędem. Znasz bolesne spięcia z moimi rodzicami. Ulecz mnie z gniewu i złości względem nich.

4. Mój Boże! Ty znasz pragnienie przyjaźni i miłości, jakie jest w moim sercu. Ty znasz ból jakiego doznałem w odrzuceniu moich uczuć. Ulecz ranę spowodowaną pierwszym nadużyciem mojego zaufania. Pozwól mi przyjąć moją płciowość jako dobry dar Twojej stwórczej łaski.

Ty znasz moje zachowanie jako nastolatka. Znasz grupę koleżanek i kolegów, do której należałem, artystów których uwielbiałem, muzykę której słuchałem, filmy które oglądałem, czasopisma które czytałem. Znasz moje zabawy na dyskotekach i w szkole. To wszystko mnie fascynowało i przerażało jednocześnie.

IV. ZAKOCHANIE – MIŁOŚĆ – NARZECZEŃSTWO

1. Panie mój i mój Boże, proszę Cię o uzdrowienie moich pierwszych doświadczeń emocjonalnej fascynacji, zakochania, zmysłowości i odkrywania daru miłości. Ty wiesz, Panie, że świadomość miłości pomiędzy mężczyzną a kobietą dotarła do mnie ze świata., że poznawałem ją najpierw z filmów, kolorowych pism, opowiadań kolegów i koleżanek.

Ty wiesz, że burza hormonów, pierwsze doznania zmysłowej przyjemności kierowały moją ciekawość ku seksualnej satysfakcji. Przebacz mi poszukiwanie samozadowolenia w doznaniach autoerotyzmu.

Ty wiesz, że moja ciekawość takich doznań nie zatrzymała się na samozaspokojeniu, ze szukałem satysfakcji w zabawach z innymi osobami. Przebacz mi i tym wszystkim, którzy uczestniczyli w takich kontaktach. Uzdrów moje doznania rozbudzenia sfery seksualności bez odpowiedzialności za zranienia w psychice i sumieniu moim i moich partnerów.

2. Zawierzam Ci Boże moje uczucia, pierwsze zakochanie, pierwszą fascynację miłością do drugiego człowieka, moje poszukiwanie wzajemności. Zawierzam ci moje uniesienia emocjonalne i wszelkie zranienia, poczucie szczęścia a także poczucie odrzucenia i wykorzystania. Zawierzam ci lęk przed zdradą i te wszystkie sytuacje, w których ja dopuściłem się zdrady.

Dziękuję Ci za miłość, którą odnalazłem, za osobę, którą postawiłeś przy mnie. Zawierzam Ci nasze wzajemne poznawanie się, naszą szczerość w uczuciach i podejmowanie wspólnych decyzji. Zawierzam Ci Panie naszych rodziców i rodziny, które uczestniczą w naszych planach. Dziękuję za każde dobro, którym nas obdarzasz przez ich pośrednictwo. Dziękuję za ich udział w naszych dążeniach do szczęścia. Zawierzam Ci za naszą decyzję o małżeństwie. Uzdrów wszelkie nasze lęki i wahania z wiązane z tą decyzją

V. ZAKOŃCZENIE

Przebaczam teraz tym wszystkim, którzy mnie skrzywdzili, którzy sprowokowali świadomie lub nieświadomie doznanie krzywdy i zła w moim życiu. Przebaczam tym, którzy nadużywali mojego zaufania i wprowadzili mnie w zło.

Panie ulecz moje serce i napełnij je łaską swej miłości.

Panie daj mi siłę by przebaczenie wypełniło moje serce, moje życie, moje dzisiaj.

Przedstawiam Ci siebie i proszę rozgość się, bądź lekarzem mojej duszy, uzdrów i oczyść to co jest chore. Proszę bądź moją siłą, wypełnij pustkę i samotność, którą noszę w sercu.

Ufam Tobie, bo wiem, że mnie kochasz i pragniesz mego szczęścia.

Możliwość komentowania jest wyłączona.