Ks. Adam Bednarczyk – MODLITWA PAŃSKA

3. „…NIECH SIĘ ŚWIĘCI IMIĘ TWOJE!” (Mt6,9)

Ewangelista Jan – umiłowany uczeń Pana Jezusa – zanotował następujące słowa, wypowiedziane przez Mistrza w czasie Ostatniej Wieczerzy: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje” (J17,6). Wypowiedź ta stanowi część „Modlitwy Arcykapłańskiej”, jaką Chrystus wygłasza w obecności apostołów, w bezpośredniej bliskości Jego zbawczej męki i śmierci na krzyżu. Słowa posiadające taki kontekst miały i mają dla wierzących ogromne znaczenie. Stanowią – moglibyśmy powiedzieć – testament, jaki Mistrz pragnął pozostawić swoim najbliższym. Czy jednak są czytelne dla nas – ludzi wierzących XXI w. – jakie przesłanie niosą dla naszego życia?

     1. Znaczenie pojęcia „imię” w świecie biblijnym oraz współcześnie.

Imię, dla ludzi świata biblijnego, posiadało bardzo istotne znaczenie. „W starożytnym Izraelu i na Bliskim Wschodzie oraz we wczesnym judaizmie i chrześcijaństwie imiona osób, nazwy miejsc i rzeczy wiążą się w pewien sposób z ich istotą albo ich osobowością i je opisują. Imiona zatem osób wyrażają ich osobowość i status albo naturę” 1. Poznać imię człowieka było równoznaczne z odkryciem tajemnicy jego istnienia, powołania. Zawsze więc starano się wybierać dla nowonarodzonych dzieci takie imiona, które oddawałyby coś dla nich szczególnego, niepowtarzalnego. Kiedy zmieniał się radykalnie kierunek życia konkretnego człowieka, wiązało się to także ze zmianą jego imienia – przykładami mogą być: Abraham (najpierw Abram), Izrael (przedtem Jakub), Piotr (wcześniej nazywany Szymonem), Paweł (przed nawróceniem znany nam jako Szaweł) oraz wiele innych osób.

Objawić komuś własne imię to tyle, co odkryć przed nim swoją tajemnicę, wprowadzić go do sanktuarium ludzkiej prywatności i intymności. Uczynić znanym imię człowieka wobec drugiej osoby, to również zaprosić tę osobę, aby weszła z nami w relację zupełnie szczególnej bliskości i braterstwa. Zdarza się, że jesteśmy świadkami sytuacji, w których ludzie związani ze sobą przyjaźnią proponują sobie „mówienie po imieniu”, lub jak częściej się to określa: „mówienie sobie na ty”. I chociaż w naszej kulturze znaczenie imienia straciło wiele na wadze w porównaniu z traktowaniem tej rzeczywistości w świecie biblijnym, to jednak propozycja, aby ktoś mówił do nas „po imieniu”, niezmiennie oznacza pragnienie odkrycia przed drugim człowiekiem tajemnic naszego życia – tego, co dla nas radosne, trudne, bolesne, po prostu ważne. Kiedy więc Jezus mówi, że „objawił imię Ojca swoim uczniom”, pragnie w ten sposób wyrazić zaproszenie do niezwykłej komunii. Nie chodzi Mu jednak o więzi międzyludzkie, ale o zjednoczenie człowieka z samym Bogiem. Komunia taka staje się możliwa tylko poprzez czystość ludzkiego serca, którą Biblia określa terminem „świętości”. Nic więc dziwnego, że zarówno Stary jak Nowy Testament zawierają zdecydowane wezwania, skierowane do ludzi, pragnących zachować Przymierze z Bogiem: „Bądźcie świętymi, ponieważ Ja (czytaj: Bóg) jestem święty!”; albo: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt5,48).

     2. „Święcić imię Boże” tzn. modlić się o łaskę świętości życia i trwać w darowanym nam przez Boga stanie łaski.

Ludzie współcześni chcieliby przemierzać drogi tego świata w sposób jak najbardziej komfortowy. Jeśli jakieś sytuacje niosą ze sobą trudności, wysiłek, wymagają zmagań oraz walki, człowiek buntuje się i narzeka głośno na swój los. Być może dlatego tak niechętnie mówi się dzisiaj o świętości. Dążenie do niej wydaje się współczesnym tak trudne i bolesne, że zanim zrobiliby cokolwiek na płaszczyźnie zdobywania tej wartości, już gotowi są pokazać białą flagę i poddać się bez jakiejkolwiek walki. Tacy jesteśmy! Czasami myślimy o naszym dążeniu do Królestwa Niebieskiego, jak o przechodzeniu z klasy do klasy. Jeśli nie uda się zdać na szóstki i piątki, zawsze można poprzestać na ocenach miernych – są przecież uczniowie, którzy już na początku roku takie właśnie osiągnięcia planują, jako zadawalające ich maksimum. Oczywiście, głupio wtedy pokazywać świadectwo „przyozdobione” stopniami, które nie są powodem do chluby, ale ten dyskomfort rekompensuje wspomnienie minimum trudu, jakie potrzebne było, aby wyniki mierne osiągnąć. Są i tacy, którzy myślą, że w podobny sposób uda się im wśliznąć do wieczności. Już na początku zakładają jako zasadę – minimum wysiłku. I jeśli jest coś, co ich niepokoi, to na pewno nie chodzi o przyjętą postawę minimalizmu życiowego, ale raczej idzie o lęk, czy przypadkiem nie przekroczyli cienkiej jak żyletka granicy, która dzieliła ich od popełnienia grzechu ciężkiego. Nigdy natomiast nie martwią się, że mogliby przesadzić w pełnieniu dobra – systemy, chroniące takich „wierzących” przed naruszeniem nietykalnej strefy ich egoizmu, zadziałałyby wtedy natychmiast. Ale cóż! Od bardzo długiego czasu pozostają nieużywane!

Aby usprawiedliwić się przed samymi sobą, spychamy obowiązek dążenia do świętości na innych: tych, którzy – według nas – mają więcej predyspozycji; tych, którzy – jak często mówimy – bardziej się do tego nadają; tych, którzy – z braku innych istotnych życiowych problemów – mogą się tym zająć. Nie powinniśmy jednak mieć żadnych złudzeń. Bóg podsuwając nam słowa modlitwy: „niech się święci imię Twoje”, bardzo wyraźnie daje do zrozumienia, że świętość jest warunkiem koniecznym, aby człowiek mógł cieszyć się rzeczywistością nieba. „Prośba o to, by święciło się Jego imię, włącza nas w urzeczywistnienie podjętego przez Boga ‘zamysłu życzliwości’, abyśmy ‘byli święci i nieskalani przed Jego obliczem’” 2Por. Ef 1, 9. 4.. Kiedy więc mówimy: „niech się święci imię Twoje”, nie prosimy o dodanie czegokolwiek do świętości Boga – tak jak gdyby od naszej modlitwy zależało, czy będzie On świętszy, bardziej czysty, wspanialszy… „Pojęcie ‘święcić się’ należy rozumieć nie tyle w sensie przyczynowym (Bóg sam uświęca, czyni świętym), ale przede wszystkim w znaczeniu wartościującym: uznać za świętego, traktować w sposób święty” 3. Modlimy się w związku z tym, aby zaproszenie do doskonałej jedności z Ojcem, którego imię objawił nam Jego Syn, nie zostało przez nas zmarnowane. Prośba: „święć się imię Twoje” znaczy więc tyle, co: „pomóż nam być świętymi, skoro objawiłeś nam największe tajemnice wewnątrzboskiego życia; nie pozwól, abyśmy – poprzez nasze słabości, bylejakość, niechęć do wysiłku – sprofanowali sanktuarium, do którego wprowadził nas Twój Syn”. Aby modlić się w taki sposób, trzeba jednak najpierw pragnąć świętości – rzeczywiście być gotowym na każdy wysiłek i cierpienie, aby ją osiągnąć. Koniecznym jest także wykorzystanie wszelkich możliwych sposobów, aby w niej trwać. Pamiętaj o tym, gdy zbyt lekko przychodzi ci wypowiadać słowa: „święć się imię Twoje”!

„Życie poganina otwarcie wskazuje, że Bóg jest dla niego niczym, życie chrześcijanina powinno świadczyć, że Bóg wiele znaczy, życie świętego natomiast ukazuje, że Bóg rzeczywiście jest dla niego wszystkim” 4. A ile Bóg znaczy dla ciebie? Czy jesteś gotów – w odpowiedzi na Jego zaproszenie do prawdziwej jedności i przyjaźni – walczyć o świętość, bez której nie można wejść w komunię z Ojcem?

     3. „Święcić imię Boże” tzn. sprawić, aby było szanowane wśród ludzi.

Powiedzieliśmy na początku tego rozważania, że Jezus modlił się w czasie Ostatniej Wieczerzy następującymi słowami: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata” (J17,6), dodając po chwili: „…zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś” (J17,11). Jest rzeczą szalenie ważną, dla odczytania treści prośby: „święć się imię Twoje”, zwrócenie naszej uwagi na ten moment. Co znaczą słowa Jezusa: „…zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś” (J17,11)?

    • Niewątpliwie można dopatrywać się związków tej modlitwy z wydarzeniem, które dokonało się w Nazarecie – w chwili zwiastowania. Wtedy anioł Gabriel, przynosząc Maryi wiadomość o Jej szczególnym wybraniu przez Boga, nazywa Dziecię, które ma się z Niej narodzić, imieniem Jezus. W jęz. hebrajskim znaczy ono: „Bóg zbawia” albo „Bóg jest zbawieniem” 5. Jest więc oczywiste, że właśnie tego imienia Ojciec chciał dla Swego Syna. Sformułowanie: „zachować w Twoim imieniu”, byłoby w związku z tym prośbą o ustrzeżenie uczniów od zła i utraty zbawienia, jakiego nadzieja wyrażona została przez samo znaczenie imienia nadanego Jezusowi przez Ojca: „…nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz4,12).
    • Spróbujmy jednak spojrzeć na tę kwestię w nieco inny sposób. Naród wybrany w Starym Testamencie nazywał Boga różnymi imionami: „Bóg ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba” (zob. Wj3.6.13); „Elohim – „Bóg”” (zob. Rdz1,1); „El Szaddaj” – „Bóg – Ten z góry” (zob. Rdz17,1); „Adonaj” – „Mój wielki Pan” (zob. Hi28,28)… 6. Dopiero Mojżeszowi objawiona została tajemnica imienia „Jahwe” – „Jestem, który jestem” (zob. Wj3,14). Kiedy później Bóg zapowiada przyjście na ziemię Zbawiciela – Mesjasza, określa Go mianem „Emmanuela” – „Boga z nami” (zob. Iz7,14). Zarówno więc imię „Jahwe”, jak określenie „Emmanuel” idą wyraźnie po linii zapewnienia narodu wybranego o stałej obecności Boga w jego historii. „Zachować” uczniów w imieniu, które Ojciec dał Swemu Synowi – nie tylko w chwili zwiastowania, ale również w zapowiedziach starotestamentalnych – mogłoby znaczyć: uchronić uczniów od utraty jedności z Tym, który jest obecny w pośrodku spraw swego ludu. Bóg bowiem, w Jezusie, okazał się „Emmanuelem” – „Bogiem z nami”, ale to czy uczniowie okażą się „Jego ludem” jest jeszcze sprawą przyszłości.
    • A może Chrystus, mówiąc o imieniu należącym do Ojca („zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś”), pragnie wyrazić bogactwo tego, co Bóg powiedział o sobie w Nim i poprzez Niego? Nigdzie przecież w Starym Testamencie nie pada imię Jezus jako określenie własne Boga. Co więcej, wiele osób – zarówno czasów starotestamentalnych jak i współczesnych Chrystusowi – nosi imię Jezus (zob. Kol4,11). Było ono znane i używane w kulturze Izraela. Być może więc nie samo znaczenie imienia Chrystusa ma tutaj kluczową wagę, tylko to, co Syn Boży poprzez swoje życie ukazał nam o Ojcu? Wszak objawić imię tzn. odsłonić pełnię tajemnicy osoby – to ukazać samą osobę! 7. „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna.[...] Ten [Syn...] jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty…” (Hbr1,1-3). Bóg akcentował bogactwo swego życia, pozwalając nazywać siebie różnymi imionami. Ale najpełniej swoją tajemnicę odsłonił w Chrystusie. Do tego stopnia, że kto patrzył na Jezusa, widział – według Jego własnego świadectwa – samego Ojca (zob. J14,7-10). Słowa Chrystusa: „zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś”, znaczyłyby w związku z tym: „spraw, aby nie tylko zapamiętali to, co zostało przed nimi odsłonięte, ale by żyli według tego, co zobaczyli w Moim życiu”.

Reasumując całe nasze dzisiejsze rozważanie, należy powiedzieć, że „święcić imię Boże” – prosić, aby „było święcone”, znaczy modlić się, aby w każdym naszym czynie, słowie, wyborze, sposobie myślenia… można było odczytać wysiłek naśladowania naszego Pana, Jezusa Chrystusa, w którym objawione nam zostało imię Ojca. „Prosimy Boga, by święcił swoje imię, gdyż przez świętość zbawia On i uświęca wszelkie stworzenie… Chodzi o imię, które daje zbawienie upadłemu światu, ale prosimy, by to imię Boże było uświęcone w nas przez nasze życie. Bo jeśli dobrze żyjemy, imię Boże jest błogosławione; ale jeśli źle żyjemy, jest ono znieważane, jak mówi Apostoł: ‘Z waszej przyczyny poganie bluźnią imieniu Boga’ (Rz2,24; Ez36,20-22)” 8Św. Piotr Chryzolog, Sermones, 71: PL 52, 402 A.. Co myślą, co mówią, o Bogu ludzie, którzy patrzą na twoje postępowanie? Czy mógłbyś powiedzieć, z pełnym przekonaniem, że dzięki świadectwu, jakie dajesz, imię Boga jest uświęcone tzn. uszanowane przez ciebie, a dzięki temu uszanowane przez ludzi, z którymi stykasz się w codzienności twojego życia?

1 Russell Fuller, Imiona i nadawanie imienia, w: Słownik  wiedzy biblijnej, red. Bruce M. Metzger – Michael D. Coogan, tł. na jęz. polski dla Oficyny Wydawniczej „Vocatio”, Warszawa 1996, 243.
2 KKK 2807.
3 Tamże.
4 Andrea Gasparino, dz. cyt., 14n.
5 Por. Martin Bocian, Leksykon postaci biblijnych, tł. Juliusz Zychowicz, Kraków 1995, 240; zob. także: Pius Czesław Bosak, Słownik – konkordancja osób Nowego Testamentu, Poznań 1991, 168.
6 Zob. Leo G. Perdue, Imiona Boga w Starym Testamencie, w: Encyklopedia biblijna, red. Paul J. Achtemeier, tł. dla Oficyny Wydawniczej „Vocatio” oraz Oficyny Wydawniczo – Poligraficznej „Adam”, Warszawa 1999, 406-409.
7 Zob. Henri Cazelles, Imię, w: Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., 324.

8 Św. Piotr Chryzolog, Sermones, 71 (PL52,402A).

Możliwość komentowania jest wyłączona.